Współpracujący z naszą Fundacją Ryszard Leszczyński, autor monograficznych prac „Tragedie rybackiego morza” i „Ginące frachtowce” wyszedł z propozycją bardziej wyrazistego, trwałego w formie, upamiętnienia tych, którzy nie powrócili ze swych rejsów do domu. Sugestie, w jaki sposób można by to uczynić, zawarł w liście do przewodniczącego Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej. Ponieważ zamysł ten wydaje się nam godny rozważenia i medialnego wsparcia, przedstawiamy treść owego pisma w całości, licząc na zainteresowanie sprawą nie tylko tych, którzy utracili bliskich na morzu:

Otoczenie monumentu Ireny Lorochowej, który uświetnia gdyński Bulwar Nadmorski, wydaje się być najlepszym miejscem na symboliczne groby i Ścianę Pamięci, mieszczącą plakietki z nazwiskami ofiar morza

Otoczenie monumentu Ireny Lorochowej, który uświetnia gdyński Bulwar Nadmorski, wydaje się być najlepszym miejscem na symboliczne groby i Ścianę Pamięci, mieszczącą plakietki z nazwiskami ofiar morza

Gdańsk, 9 marca 2015 roku

Pan dr inż. Andrzej Królikowski

Przewodniczący Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej

Szanowny Panie Kapitanie!

Podczas zbierania materiałów do ostatniego tomu książki „Ginące frachtowce”, poświęconego w całości polskim oficerom i marynarzom, którzy pracując pod obcymi banderami nie powrócili ze swych rejsów, mogłem usłyszeć powtarzane po wielokroć pytanie: dlaczego w Gdyni czy Gdańsku nie stworzono swego rodzaju Panteonu, morskiej nekropolii, która upamiętniałaby tych, którzy swej wachty nie mogli przekazać nikomu. Którzy zaginęli, często w niewyjaśnionych okolicznościach, na morzu, tam znajdując ostatnią, wskazaną przez zły los przystań, miejsce wiecznego spoczynku, mogiłę. Na monolity takie trafić można w wielu portowych miastach świata. Ogląda się je również w Polsce. Na szczecińskim Cmentarzu Centralnym – by nie szukać daleko – o marynarskich i rybackich tragediach przypomina okolony cieniami drzew i przenikliwą ciszą obelisk, przy którym zawsze leżą świeże kwiaty, płoną błyskającą poświatą znicze, widzi się szukających wspomnień i chwil zadumy, ludzi. Wokół przywoływanego tu pomnika zauważa się też ponad 300 plakietek z nazwiskami ofiar dramatów. Tabliczek, które dla wielu stały się jeśli nie jedynym, to ważnym ziemskim śladem po bliskich i najbliższych, których zabrał żywioł i morskie głębie.

Na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie Ścianę Pamięci umiejscowiono w pobliżu pomnika poświęconego „Tym, którzy nie powrócili z morza”

Na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie Ścianę Pamięci umiejscowiono w pobliżu pomnika poświęconego „Tym, którzy nie powrócili z morza”

Obraz Gdyni, przynajmniej po części, rysuje się, niestety, inaczej. Idąc Bulwarem Nadmorskim w kierunku Orłowa dostrzega się wprawdzie przejmujący, smagany w dniach sztormu bryzgami fal, wypalony z kamionkowej gliny monument, który na pewno rodzi emocje, wypełnia refleksjami i porusza, ale problem w tym, że jest on po trosze anonimowy. Nie ma na nim informacji, krótkiego opisu, ale przede wszystkim brak tam imion i znaków personifikujących tych, którym nie dane było powrócić z morza. Którym hołd pragnie oddać społeczeństwo Wybrzeża. Podczas wspomnianych wcześniej spotkań, indagowano mnie zatem, czy takiej „Ściany Pamięci” właśnie tam, w pobliżu pomnika, nie można by umiejscowić. Sprawić, aby ci, którzy mieszkają w rejonie Trójmiasta i okolicach, a chcieliby stanąć ze świeczką nad symbolicznym grobem męża, ojca czy brata, nie musieli wybierać się do Szczecina.

Ponieważ podczas owych rozmów składałem obietnice zainteresowania kwestią stosowne gremia Ludzi Morza, myślę, że Stowarzyszenie, któremu Pan Kapitan patronuje, a którego od kilku miesięcy mam zaszczyt i przyjemność być Honorowym Członkiem, jest tego najbardziej odpowiednim forum.

Z wyrazami niezmiennego szacunku

Ryszard Leszczyński

St. oficer mechanik

Honorowy Członek Stowarzyszenia

Kapitanów Żeglugi Wielkiej