… oczywiście nie jako najnowszy polski statek pasażerski, lecz w postaci wspomnienia, albumu przypominającego powstanie i budowę, czasy świetności, i ten najgorszy moment – zatonięcie polskiego transatlantyka po trafieniu na niemieckie miny magnetyczne (29 listopada 1939 roku), w dwa tygodnie po wejściu do służby jako wojenny okręt transportowy w brytyjskim Ministry of Shipping. Album wydany przez Pomorską Oficynę Wydawniczo – Reklamową z Gdyni, sygnowany nazwiskiem znanego publicysty morskiego, właściciela tegoż wydawnictwa, a przede wszystkim wytrwałego badacza dziejów polskiej floty handlowej – Jerzego Drzemczewskiego. A rzecz działa się w gościnnych progach Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Opowieść o nowoczesnym statku, dumie polskiej floty pasażerskiej, który swą służbę rozpoczął 15 września 1935 roku, wypływając z Gdyni do Nowego Yorku pod dowództwem kapitana Mamerta Stankiewicza, jak podkreślał Jerzy Drzemczewski powstała, aby ocalić od zapomnienia. A przecież wiemy wszyscy, że kiedy już nam wyłączą wszystkie serwery – drukowana fotografia i słowo na pewno w jakimś zakamarku pozostaną… :)

CSPI7161

Oczywiście książka jest do nabycia w naszej księgarni – kliknij

Słowem wstępnym to medialne wydarzenie opatrzył dyrektor MMW Tomasz Miegoń, nie zapominając o powitaniu obecnych na sali również innych autorów, zajmujących się ocalaniem ku pamięci naszych narodowych morskich historii, jak: dr Jerzy Litwin (dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, ale też autor książek), Ryszard Leszczyński, profesor Jan Kazimierz Sawicki (twórca serii Księgi Floty Ojczystej, w której prezentowany album ma również swoje miejsce), czy kapitanowie Leszek Górecki i Andrzej Soysal. Jak nam powiedział dyrektor – planowana jest akcja zdjęcia (statek leży na głębokości ok. 33 metrów) godła – ryngrafu poświęconego Józefowi Piłsudskiemu i Jego 1 Brygadzie zdobiącego dziób statku, i umieszczenia w muzeum w Sulejówku.

Jak powiedział prowadzący spotkanie redaktor Aleksander Gosk – książka jest efektem wieloletniej pasji jej autora, poprzedzona wcześniejszymi publikacjami dotyczącymi polskich transatlantyków, zbierania materiałów i zdjęć. A właśnie zdjęcia, które zachowują w swych kadrach bardzo ulotne momenty i chwile – tak bardzo wszyscy lubimy oglądać.

CSPI7174

Podczas spotkania oprócz albumu poświęconego statkowi „Piłsudski”, swoje drugie światło dzienne przeżywała również wznowiona po sześciu latach „Legenda Batorego w fotografii” – opowieść o statku bliźniaczym, który swą karierę morską rozpoczął rok później, ale los zgotował mu więcej szczęścia i jeszcze długie lata po zakończeniu II wojny światowej, nosząc na rufie polską banderę reprezentował spadkobiercę Gdynia Ameryka Linie Żeglugowe (słynny GAL) – Polskie Linie Oceaniczne. I tu Jerzy Drzemczewski podziękował jego długoletniemu kapitanowi Jerzemu Pszennemu (obecnemu na sali) za bardzo wnikliwą i szczegółową korektę, która zmobilizowała do wydania drugiego, uzupełnionego również o bardzo unikalne zdjęcia.

CSPI7217

Dziękował też wszystkim, dzięki którym mógł finalnie doprowadzić do wydania promowanego albumu o statku „Piłsudski”, przyznając, że żmudne prace od momentu powzięcia decyzji do wydania zajęły kilkanaście lat.

Najważniejszym przy takich okazjach momentem jest oczywiście samo wodowanie, symboliczne, z wypowiedzeniem magicznej formuły – aby dotarła do zainteresowanych czytelników i przyniosła sławę jej twórcy. I tym zajęła się żona autora – Wanda Drzemczewska, przy pomocy róży zanurzonej w szampanie dokonała muśnięcia brzegu książki, z równie magicznym uśmiechem zadowolenia. A dokonała tego po 80-ciu latach, które upłynęły od momentu podniesienia na tym statku polskiej bandery. Ale też przy foto-asyście znanego propagatora spraw morskich i żeglarskich Latającego Holendra – Bohdana Sienkiewicza :)

CSPI7234

Były też wypowiedzi gości, znana aktorka Krystyna Łubieńska (pasażerka m/s „Batory” z roku 1966) odczytała słowa wypowiedziane przez matkę chrzestną „Piłsudskiego” – Wandę Pełczyńską, kurierkę 1 Brygady Legionów Polskich, i słowa te warto tu przytoczyć: „Statek ten nazywać się będzie „Piłsudski”. Zostaje on ochrzczony imieniem w Polsce najdumniejszym, imieniem wielkiego Marszałka, Wodza Narodu. Spełniając zaszczytny obowiązek matki chrzestnej, życzę z głębi serca temu statkowi, aby w swych dalekich wędrówkach po wszelkich wodach świata rozwijał polską banderę w słońcu i pogodzie. Aby oceany i morza łagodnie niosły na swoich falach jego piękne kształty. Niech mi wolno będzie w tym uroczystym dniu złożyć powinszowania wszystkim, którzy zarówno w Polsce, jak i w Italii, swą myślą, swą pracą, swym doświadczeniem i staraniami przyczynili się do powstania tego pięknego statku. Polskim zwyczajem składam dla tego statku na ręce dyrektora linii żeglugowej Gdynia Ameryka ryngraf z Bogurodzicą, poświęcony w Wilnie w Ostrej Bramie. Szczęść Boże polskiemu statkowi, noszącemu imię Marszałka Piłsudskiego.

CSPI7277Były też wypowiedzi znanych, wcześniej wymienionych gości, mnie jednak zastanowiła jedna, mam nadzieję wyrażająca stan rzeczy, który można jeszcze naprawić. Otóż dzisiaj już na emeryturze, dyrektor Polskich Linii Oceanicznych Andrzej Osiecimski, oczywiście gratulując albumu, przypomniał, że PLO dzięki wysiłkom wielu ludzi dalej istnieją (poczytajcie moją rozmowę z obecnym ich prezesem Romanem Woźniakiem, przeprowadzoną w sierpniu 2014 roku), ale z przykrością stwierdził, że podczas swojej niedawnej wizyty w gdyńskim Muzeum Emigracji nie znalazł ani słowa na temat Polskich Lini Oceanicznych (zajrzyj jak było podczas tegorocznego otwarcia – kliknij), a jego młodzi pracownicy nie mają pojęcia, że istniała taka firma, i że eksploatowała statki o tak bogatej emigracyjnej przeszłości…

CSPI7311

A na zakończenie jeszcze autorska satysfakcja – dzielenie się uwagami i pamiątkowe wpisy dla swoich czytelników.

CSPI7318

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski