Ano pojechałem dzisiaj do gdyńskiego portu nacieszyć oko statkami. Nie było ich wiele. Kiedy przyjechałem właśnie odchodził od Nabrzeża Francuskiego cumujący tu od rana bandery portugalskiej „Ocean Majesty.” Stateczek to niewielki, ale za to z bogatą historią, na przełomie prawie 50-cio letniej swej kariery morskiej wielokrotnie zmieniający armatorów i nazwy. Zwodowany w lipcu 1966 roku jako „Juan March.” Do roku 2003 pracował pod banderami Hiszpanii, Cypru i Grecji. Ma 135 metrów długości, zabiera na pokład max. 621 pasażerów, obsługiwanych przez 257 osobową załogę.

2015_06_12_ocean_majesty (01)

Po wyjściu tego pasażera zaraz w główkach pokazał się kontenerowiec „Barmbek” – biorący na pokład 1300 TEU, zbudowany w 2005 roku, pracujący pod banderą liberyjską, a zbudowany w niemieckiej stoczni Meyer Werft.

2015_06_12_barmbek (01)

Przyjechałem aby dojrzeć, co w tym porcie pływa. Tak się jednak złożyło, że musiałem się też przyjrzeć temu, co w tym porcie fruwa… Otóż usiłując zarejestrować jednostki pływające, zostałem nagle zaatakowany przez jednostkę fruwającą. Był to szereg gwałtownych nalotów – na szczęście, a może i nie… czacha ocalała… :) – w wykonaniu jednej z portowych mieszkanek, oprócz ataków usiłującej również wykrzyczeć do mnie swoje pretensje. Niewiele się zastanawiając przerywałem sesje statków i namierzałem obiektyw na nadlatującą rozsierdzoną „panienkę”. Jakiś czas później zorientowałem się w końcu dlaczego dama ta nie bardzo mnie polubiła – przekonajcie się sami…

2015_06_12_mewy (01)

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski