Na mecie stawiły się już najszybsze jachty regat. Pierwszym, który przepłynął linię mety położoną przy główkach portu w Visby był jacht Hobart prowadzony przez Mirosława Zemke z załogą: Ryszardem Szostakiem i Mariuszem Sarnowskim. Pokonanie trasy zajęło im około 28 godzin. To czas lepszy od zeszłorocznego zwycięzcy I etapu regat. Następnie na metę wpłynęły prawie równolegle jachty Oiler.pl oraz Fujimo, które część trasy pokonywało bez głównego żagla. Fujimo tym samym wygrał rywalizację w klasie Open. Na drugim i trzecim miejscu w tej klasie znalazły się Arbitrator, który na metę wpływał o 18.00 i Barnaba. O północy na porcie kończącym pierwszy etap regat zameldowało się 14 jachtów, a do mety zbliżały się Litwinka i Czarodziejka. Prawie wszystkie jachty minęły już południowy cypel Gotlandii. Na otwartym morzu pozostają jeszcze Anitra oraz Perła Gdyni, na której żegluje samotnie Bartek Czarciński. To pierwszy morski rejs tego jachtu, którego chrzest morski odbył się zaledwie dwa tygodnie temu. W nocy spodziewane są kolejne jachty. Jeśli warunki pogodowe się nie zmienią ostatnie jachty stawki powinny wpływać do portu nad ranem.
CSPI9448

Połowa jachtów minęła już południowy cypel Gotlandii. Większość jednostek poszła w ślady pierwszych jachtów i popłynęła trasą pomiędzy wyspami Karlsroarna i Lilla Karso. Na opływanie Karlsroarna od zachodu zdecydowały się jedynie Fujimo, Barnaba, Waruna i Mikka. Poza problemami technicznymi, które ujawniły się poprzedniej nocy, nie było informacji o żadnych kolejnych poważniejszych awariach. Na finiszu trwa zacięta walka między Krystianem Szypką prowadzącym Sunrise, a Michałem Weselakiem żeglującym obecnie na najmniejszym jachcie regat (po awarii Gringo). Jacht More który udzielał pomocy Setce próbuje nadgonić pozostałych uczestników, lecz zmaga się ze słabymi wiatrami, które zagościły obecnie na Bałtyku.

Jutro planowany jest Dzień Polski w Visby. Będzie okazja do wspólnego świętowania ukończenia I etapu oraz wymiany wrażeń z wyścigu. Start do drugiego etapu zaplanowano na środowy wieczór.

Pozycję jachtów można śledzić na stronie regat dzięki trackingowi YellowBrick – http://sailbookcup.pl/pl/tracking/ a na urządzeniach mobilnych dzięki aplikacji. Informacją o położeniu jednostek aktualizowana jest co 30 minut. Tegoroczna edycja regat odbywa się pod hasłem „Płynę dla Leo”. Uczestnicy poza rywalizacją regatową wspierają Leo – chłopca cierpiącego na Klątwę Ondyny rzadko spotykany Zespół Wrodzonej Ośrodkowej Hipowentylacji. Cały dochód z pobrania aplikacji z trackingiem regat jest przekazywany na leczenie Leo.

Dobrochna Nowak
+48 733 945 997
Zdjęcia: Cezary Spigarski
Z ostatniej chwili:
Sailbook Cup – Finish pierwszego etapu

W nocy z 19/20 lipca jachty płynące w Sailbook Cup docierały na metę ustawioną przy główkach portu Visby Gasthamn. Każda załoga witana była na kei zwyczajowym szampanem. Najwięcej jachtów wpłynęło między 22:00 a 3:30 nad ranem. Następnie po kilku godzinnej przerwie do Visby zaczęły wpływać kolejne jachty – Cecilia, Mikka, Waruna, Janeczka 2, Misia II i Mr. Orkan. Ostatnie jednostki płynące w pierwszym etapie docierały już po południu 20 lipca. Na pełnym morzu nadal pozostaje jacht More, który po udzieleniu pomocy i sholowaniu s/y Gringo chce dopłynąć do Visby by wystartować do drugiego etapu regat. Zawodnicy odpoczywają obecnie w porcie i przygotowują się do „Dnia Polskiego”, który tradycyjnie odbędzie się popołudniu w porcie w Visby. Wszyscy podkreślają koleżeńską atmosferę panującą w czasie wyścigu – wymienialiśmy się informacjami o pogodzie i motywowaliśmy do lepszego płynięcia. Informacje rozchodziły się z jachtu do jachtu i momentami można było zapomnieć, że ze sobą rywalizujemy – powiedział jeden ze sterników.

Od początku pogoda zapowiadała że pierwszy etap regat będzie bardzo szybki. Po starcie w baksztagu płynęliśmy do Helu z dobrą prędkością. Ale przy samym półwyspie wiatr siadł prawie do zera, a spinakery zaczęły zwisać bez wiatru. Humory poprawiała atmosfera, która panowała w eterze, na naszym regatowym kanale UKF – wszyscy dodawali sobie otuchy.  Kiedy wiatr ruszył zaczęła się dynamiczna żegluga na północ, a stawka regat zaczęła szybko się rozciągać. Noc minęła nam bez problemów, ale docierały do nas wiadomości, o problemach technicznych na innych jednostkach. Przy Gotlandii zdecydowaliśmy się popłynąć bardziej na zachód ponieważ prognozy mówiły o zmianie kierunku wiatru na bardziej północny – i okazało się, że nie była to najlepsza taktyka, bo odkrętka wiatru przyszła dopiero nad ranem i przez to straciliśmy kilka pozycji„- mówił Krystian Szypka żeglujący na jachcie Sunrise.

Około 17:00 na metę wpłynął samotnie żeglujący Bartek Czarciński. W dziewiczym rejsie jego własnoręcznie zbudowanego jachtu nie miał żadnych problemów technicznych. „Płynie mi się bardzo dobrze, mam rewelacyjny samoster wiatrowy, dzięki któremu tak naprawdę nie muszę często poświęcać uwagi na korygowanie kursu. Testuję jacht, sprawdzam ustawienia, zajmuję się wykańczaniem drobiazgów – mówił kilka godzin przed dotarciem do mety. Tylko w nocy, kiedy spałem wiatr lekko zmienił kierunek i mój autopilot poprowadził jacht bardziej na wschód niż planowałem i od rana musiałem nadrabiać żeby wrócić na kurs.

Najlepszą decyzją okazało się żeglowanie po najkrótszej drodze prosto do celu. Taką taktykę obrał m.in. Michał Weselak płynący na jachcie typu Mini650 s/y Ocean650. „Jestem z siebie zadowolony chociaż wiem, że mogłem dać z siebie więcej. Ale cały czas uczę się tego jachtu i nie chciałem szarżować. Do tego jeszcze na początku mieliśmy mały problem z Code Zero i straciliśmy jakieś pół godziny” – wspomina sternik. „Płynęliśmy we dwójkę zamieniając się za sterem co około 2 godziny. Praktycznie nie używaliśmy autopilota rumplowego. Na jachcie nie ma możliwości ładowania akumulatora, nie mamy silnika, więc trzeba było oszczędzać prąd. Moja załogantka Aga świetnie radziła sobie za sterem mimo, że to dopiero jej drugi rejs, więc chcemy powalczyć o lepsze miejsca w drugim etapie.

W klasie Open można już powiedzieć, że na podium znalazły się s/y Fujimo prowadzone przez Mariusza Kowalskiego. Mimo potarganego grota jacht dotarł na metę w czasie 29 godzin i 1 minuty. Na kolejnych miejscach w grupie znalazły się s/y Arbitrator prowadzony przez Jana Kozarzewskiego oraz s/y Barnaba z kapitanem Eugeniuszem Jadczukiem. W czołówce ORC na pewno znalazły się s/y Hobart który na metę przybył jako pierwszy jacht regat i goniący go s/y Oiler.pl. W KWR na podium możemy spodziewać się s/y GoodSpeed i s/y Endorphine. Na wyniki klas przeliczeniowych musimy poczekać na oficjalne informacje od sędziów regat Adama Jankowskiego i Marty Olędzkiej.