21 lipca o 12:00 rozpoczął się drugi etap najdłuższych polskich regat pełnomorskich Sailook Cup 2015. Po kilkudniowym postoju w Visby załogi ruszyły na północ by opłynąć prawą burtą Gotlandię oraz wyspę Gotska Sandön. Do pokonania mają prawie 400 mil morskich. Na starcie stawiły się 32 jachty, z prawie czterdziestu zgłoszonych do regat. Wśród startujących zabrakło najszybszego jachtu pierwszego etapu s/y Hobart. Meta regat usytuowana jest przy główkach Mariny Sopot, w której załogi będą witane po ukończeniu wyścigu.

SailbookCup_logo
Warunki pogodowe na starcie nie były łatwe. Już w czasie postoju w Visby silny wiatr dawał się we znaki uczestnikom regat. Jedna z jednostek straciła antenę zainstalowaną na maszcie, uszkodzeniu uległy stójki relingu, na innej pracujące na fali cumy wyrwały knagę. Jachty kilkukrotnie musiały zmieniać miejsce postoju ze względu na silny wiatr. Z udziału w drugim etapie regat wycofały się kolejne jednostki. Załoga Janeczki 2 tuż po przepłynięciu linii startu zgłosiła problemy techniczne. Ster nie pracował dobrze, prowadzenie jachtu było bardzo utrudnione. Sytuacji nie polepszała rozbudowana fala. Skipper Maciej Zięba podjął decyzję o wycofaniu się z etapu. O powrocie do Polski zadecydowały również załogi jachtów s/y Arka-El 2, s/y Mr. Orkan i s/y Hobart. „Niestety sprawy lądowe wzywają nas wcześniej do Polski. Szkoda, bo prognozy pogody mówią, że będą bardzo ciekawe warunki i wyścig będzie z pewnością emocjonujący” mówił Mirosław Zemke, skipper Hobarta.

CSPI9523

CSPI9510Załogi przyjmują różne taktyki. Niektóre jachty jak Elessar, Copernicus czy Zena II zdecydowały się na płynięcie wzdłuż brzegów Gotlandii. Inne rozpoczęły wyścig halsem w morze by oddalić się od lądu i płynąć niezakłóconym wiatrem. Na czele tej grupy były jachty Fujimo i Oiler.pl. „Bardzo dobrze wystartował łotewski jacht Ruta, wydaje mi się, że to właśnie oni jako pierwszy przekroczyli linię startu” – przekazał komandor regat Jacek Zieliński. W zeszłym roku pokonanie tego etapu najszybszemu jachtowi zajęło około 1,5 doby. Jacek Chabowski zwycięzca zeszłorocznej edycji regat tak mówił po dopłynięciu do mety: „W drugim etapie dla kilku załóg karty zostały rozdane w ciągu pierwszych sześciu godzin. Ta część regat udowodniła, że nawet jeżeli wyścig liczony jest w dniach, to nie można sobie odpuścić żadnej minuty. Emocji sportowych nie brakowało na całej, prawie sześciuset milowej trasie.

Prognoza pogody zapowiada początkowo wiatr z południowego zachodu – do Gotska Sandön jachty płynąć będą z wiatrem, więc przewagę osiągną te, które posiadają spinakery. W czwartek rano wiatr zmieni się na zachodni o sile 15-20 węzłów i najszybsze jednostki zapewne dotrą do Sopotu korzystając z tych warunków. Wolniejsze jachty pod koniec wyścigu mogą już płynąć na słabym wietrze – w piątek od rana siła wiatru będzie maleć do około 5 węzłów w południe i utrzyma się do 25 lipca.

Pozycję jachtów można śledzić na stronie regat dzięki trackingowi YellowBrick – http://sailbookcup.pl/pl/tracking/, a na urządzeniach mobilnych dzięki aplikacji. Informacją o położeniu jednostek aktualizowana jest co 30 minut. Tegoroczna edycja regat odbywa się pod hasłem „Płynę dla Leo”. Uczestnicy poza rywalizacją regatową wspierają Leo – chłopca cierpiącego na Klątwę Ondyny rzadko spotykany Zespół Wrodzonej Ośrodkowej Hipowentylacji. Cały dochód z pobrania aplikacji z trackingiem regat jest przekazywany na leczenie Leo.

Dobrochna Nowak
+48 733 945 997