29 maja przy pięknej, przedwieczornej pogodzie, po raz już jedenasty odbyło się w Oberży pod Turbotem w Redzie spotkanie miłośników ryb i rybołówstwa. Jak od początków powstania pomysłu i tej szczególnej imprezy hasłem przewodnim było „Bo bez śledzia żyć się nie da.” Biesiady śledziowe w Redzie organizowane są przez Morski Instytut Rybacki w Gdyni.

2015_05_29_11_biesiada_śledziowa_05

Zwyczajem wprowadzonym podczas tych spotkań stał się wybór „Honorowego Matiasa” – uznanego nim za zasługi poczynione na rzecz rybołówstwa. Jak zawsze, przed ogłoszeniem wyboru kandydata, zebranych gości witał (spoglądając na wszystkich z góry) przewodniczący Kapituły Honorowego Matiasa dr Zbigniew Karnicki (pomysłodawca i pierwszy organizator tej imprezy, jeszcze za czasów swojego „dyrektorowania naukowego” w gdyńskim MIR).

2015_05_29_11_biesiada_śledziowa_13

Oczywiście wśród gości znaleźli się, jak to powiedział dr Karnicki ministrowie, profesorowie, admirałowie i politycy, ale nie wymieniał nikogo z nazwiska – zachowując równość wszystkich obecnych wobec śledzia. Jak stwierdził: „Celem tych biesiad jest przypominanie naszych zasług w rybołówstwie śledziowym, z którego wyrosło polskie rybołówstwo dalekomorskie (które jak dodał się już „zwinęło„), a dzisiaj trwa jeszcze bałtyckie.” Wspomniał też o dwóch wydanych przez MIR książkach traktujących właśnie o historii polskiego rybołówstwa dalekomorskiego i śledziowego – książkach autorstwa Macieja Krzeptowskiego, tego roku nieobecnego podczas biesiady.

Szybko też przeszedł dr Karnicki do ogłoszenia komu w tym roku przypadł zaszczyt zostania Honorowym Matiasem 2015. Wybór kapituły padł na Józefa Baja. Po przybliżeniu życiowej drogi wybrańca od skończenia przez niego Wydziału Rybołówstwa Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie, poprzez poławianie śledzia na kutrach bałtyckich, aż do przywożenia do kraju z połowów (będąc już głównym technologiem na bazie „Kaszuby” – przemianowanej tak z „Fryderyka Chopina”, która to nazwa urzędowo przyjąć się nie chciała, z uwagi na zapach statkowi towarzyszący…) – jak to zostało podkreślone – 35 tysięcy beczek z solonym śledziem…

2015_05_29_11_biesiada_śledziowa_22

I tu oczywiście, po odbiciu beczki specjalnie z Holandii sprowadzonej na tę uroczystość, przez Włodzimierza Kłosińskiego ze śledziowej kapituły, nastąpiła zasadnicza część ceremonii – rytualne spożycie pierwszego matiasa, któremu w drodze do żołądka zawsze powinien towarzyszyć właściwy trunek…

2015_05_29_11_biesiada_śledziowa_34

I po tym wyczynie każdy z uczestników biesiady mógł tego rytuału dokonać, a w imieniu tegorocznego wybrańca symbolicznego śledzia do biesiadnej tablicy przyczepił współwłaściciel Oberży pod Turbotem Tomasz Kamiński (za dobrych dalekomorskich czasów jeden z dyrektorów gdyńskiego „Dalmoru”). A potem było jeszcze zasadniczo „rybnie” i pod różną wielce smakowitą postacią…

A w skrócie opisał to i obrazem utrwalił Cezary Spigarski