29 stycznia br. o godz. 14.30 rozpoczęła się w szczecińskiej Akademii Morskiej uroczystość „wodowania” świeżo przez naszą Fundację wydanej książki „Z zaułka wspomnień. O morzu i dla morza”. Książki wspomnieniowej, napisanej przez znanego profesora kapitana żeglugi wielkiej Aleksandra Huberta Walczaka – człowieka dla morza i gospodarki morskiej niezwykle zasłużonego, dzisiaj uznawanego za współtwórcę wyższego szkolnictwa morskiego w Polsce (zarówno wojskowego i cywilnego). Profesor ma na swoim koncie tysiące wychowanków – adeptów sztuki nawigacji (w skrócie o dokonaniach profesorskich można wyczytać z noty biograficznej widocznej na jednym z powiększanych obrazów). Trzy tygodnie wcześniej – 8 stycznia br., profesor Aleksander obchodził swoje 85. urodziny. Nie mogę powiedzieć, że bez drobnych perypetii i przeszkód, ale udało nam się spowodować, że książka pojawiła się w Jego rękach właśnie tego dnia, na godzinę przed planowanym urodzinowym spotkaniem w gronie rodziny i najbliższych przyjaciół. Również w tym dniu urodzin do Profesora dotarła informacja potwierdzająca przyznanie mu w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni tytułu i godności doktora honoris causa (ale o tym jeszcze będziemy informować).

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_02Tego dnia Aula im. prof. Zdzisława Łaskiego w Akademii Morskiej w Szczecinie zapełniła się przyjaciółmi, rodziną, wychowankami i współpracownikami Profesora. Oprawą spotkania i powitaniem w imieniu profesora A. Walczaka, a trudno to wystąpienie nazwać typową laudacją, zajął się znakomity pisarz-marynista kapitan żeglugi wielkiej Józef Gawłowicz (sam mający na sumieniu niejedną wypowiedź spisaną słowem i wydaną drukiem). Otóż przy użyciu pięknego języka polskiego, swobodnie i z wielkim poczuciem humoru przedstawił zawartość profesorskich wspomnień, już samym swoim wystąpieniem zachęcając do ich przeczytania. Trzeba powiedzieć, że takiego daru wymowy, płynnej i bez zająknięć powinien kapitanowi Józefowi Gawłowiczowi pozazdrościć (a może wziąć też kilka lekcji?) niejeden w tym kraju mówca…

 

Zanim jednak odbyła się część zasadnicza spotkania – wodowanie, nie mogło przecież zabraknąć gratulacji i kwiatów od wodza tej uczelni JM Rektora prof. dr. hab. inż. kpt. ż. w. Stanisława Gucmy.

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_03

I oczywiście kilku słów w wykonaniu samego Autora.

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_04

Jak powiedział, inspiracją do napisania tych niecodziennych, niekoniecznie chronologicznych wspomnień była córka Ola. Zresztą sama książka zaczyna się od słów: *„Z zaułka wspomnień” – powstało. Pamięć jest bowiem formą nawrotną. Gnieździ w umyśle fakty i uczucia, nawet z dalekiej przeszłości. Chwilami odsłania, ale bywa także, że wyrzuca zgromadzone tam zdarzenia z minionych lat. Notuje też, daje możliwość odtworzenia przebiegu, miejsca i tła odległych wydarzeń. Może i dobrze, bo pozwala na porównanie tego, co było i co jest oraz próbuje przewidzieć niedaleką przyszłość. Dokonuje również wewnętrznej analizy zmian, jakie występują w nas samych. Pamięć przeszłości zachowuje zarówno dobre, jak i złe zdarzenia, doniosłe, radosne i zabawne, a także i trudne, błędne, podłe i okrutne. I dziwne, że tkwi w niej wiele mało znaczących i drobnych szczegółów, gdy ważne, niekiedy istotne fragmenty życia są pobieżne, osnute mglistymi otoczkami, stanowiąc zaledwie zarys minionej rzeczywistości. I kawałek dalej: Nie byłem człowiekiem bez skazy, ale zwykłym przeciętnym uczestnikiem ostatnich osiemdziesięciu lat. Piszę nie z własnej inicjatywy, ale osób trzecich, to one mnie namawiały, by opisać te liczne przeżyte wydarzenia. Ale bezpośrednim bodźcem do wydania tych wspomnień była zachęta mojej Córki Oli, która zniewoliła mnie do tego przedsięwzięcia słowami „Tata – opisz co pamiętasz, dla nas najbliższych. Chcemy znać Twoje doznania i odczucia oraz sytuacje i warunki, w których żyłeś i pracowałeś”. I kończy tę książkę pytaniem: Patrzę przez okno – zachodzi słońce. Okrągła złocista tarcza powoli schodzi poza linię horyzontu, zabarwiając swymi ostatnimi promieniami błękitne sklepienie niebieskie. Jest 21 marca – ekwinokcjum, zrównanie dnia z nocą. To nie przypadek, chyba odpowiedni czas zakończyć swoją opowieść o życiu jednego człowieka, spisaną przed metą – długodystansowego biegu z przeszkodami. Oleńko – czy o to Ci chodziło?*

I dał jej odpowiedź? Przeczytajcie to sami…

I stało się wodowanie, formułą, różą i morską wodą dokonała tego małżonka profesora Aleksandra, Maria Czerepaniak-Walczak (i też nie zwykła Maria żona i matka, ale profesor dr hab. z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego).

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_05

Był też niespotykany gdzie indziej podczas wodowań książek moment-niespodzianka. Otóż na ręce studentów Akademii Morskiej trafiła od kapitana Józefa Gawłowicza butelka z listem. Misją studencką było wrzucenie jej z Wałów Chrobrego u podnóża szczecińskiej uczelni do wód zmierzającej ku morzu Odry. Ten, który ją szczęśliwie wyłowi – otrzyma nagrodę. Jaką? No cóż musicie popróbować swych sił, odnaleźć ją i wtedy na pewno się dowiecie…

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_06

Na koniec jeszcze sympatyczne wystąpienie Szczecińskiego Klubu Kapitanów Żeglugi Wielkiej w osobach kapitana Jerzego Hajduka (dziekana Wydziału Nawigacyjnego AM) oraz kapitana seniora, znanego również i u nas Wiktora Czappa, ze specjalnie wystosowanym na tę okazję listem.

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_07

I już zupełnie na zakończenie, kwiaty, gratulacje, życzenia i autorskie wpisy…

2015_01_29_ams_z_zaulka_wspomnien_08

Ale tak naprawdę zobaczyłem coś jeszcze. Widziałem rzucane ku sobie przez małżonków Walczaków spojrzenia, pełne radości i ciepła, ciepła którym również emanuje ta książka…

Wiem też, że i gdyńskie Stowarzyszenie Kapitanów Żeglugi Wielkiej dowodzone przez kpt. ż. w. Andrzeja Królikowskiego, szykuje się także do podobnego przyjęcia swojego Honorowego Kapitana Aleksandra Huberta Walczaka w Gdyni…

Ah! Zapomniałbym dodać :) książkę można już nabyć w naszej księgarni – kliknij…

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski (więcej fotek – galeria)