Oddajemy w ręce czytelników kolejny, drugi tom kapitańskich opowieści morskich – „Falami pisane 2”. Opowieści ludzi, którzy całe swoje życie zawodowe poświęcili morzu i sprawom morskim. Opowiadania stanowią wybrane z przeżyć na przestrzeni wielu lat, często przypadkowe zdarzenia, które ich autorom zapadły w pamięci i dzisiaj, wracając do wspomnień, mówią o tym czego doświadczyli, co ich na morskiej drodze ciekawego spotkało, jakich ludzi na całym świecie poznawali.

Zgodnie z pierwotnym zamierzeniem pomysłodawcy – kapitana ż. w. Andrzeja Królikowskiego, prezesa Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni, te kapitańskie wspomnienia obejmą swoim zbiorem coraz większą liczbę kapitanów i tom obecny nie będzie ostatnim.

A czemu powstał taki właśnie pomysł? Przyczyna wydaje się dzisiaj prozaiczna, ale jakże wymowna. Otóż, jak powiedział kapitan Andrzej Królikowski: „Co roku opuszcza nas, odchodząc na wieczną wachtę nawet kilkunastu naszych kolegów. Przychodząc na cotygodniowe spotkania Stowarzyszenia, wykazują się aktywnością, uczestniczą w dyskusjach z często zapraszanymi gośćmi, reprezentującymi firmy czy instytucje związane z gos­podarką morską. Ale pozostaje w ich pamięci czas, w którym tę gospodarkę tworzyli i reprezentowali. I właśnie dlatego, dla potomnych, powinni swój pisemny ślad zostawić…”.

Drukowane słowo pisane zawsze będzie stanowić dowód istnienia, będzie świadectwem pamięci i rejestrem minionych zdarzeń. Książki te (mając tu również na uwadze pierwszy tom „Falami pisane”), rzeczywiście spełniają cel, który przyświecał ich powstaniu. Zachowują w naszej pamięci ludzi, którzy obecnie sprawują swoją wachtę w innym, nieznanym nam – jeszcze żyjącym, świecie. I na pewno bacznie nam się ze swoich „kapitańskich mostków” przyglądają. Wspomnieć tu należy kapitana ż. w. Bohdana Piotra Kryspina, który na wieczną wachtę odszedł 27 maja 2015 roku. Zamieścił dwa opowiadania w tomie pierwszym, ale także zdążył spisać swoje morskie reminiscencje w wydanej przez nas książce „A pod stopami morze”. Również kapitan ż. w. Roman  Mazur, który wydania obecnego tomu nie doczekał – zmogła go choroba 19 października 2014 roku, a w swych opowiadaniach pokazał, że dysponuje niezwykle wyrazistym piórem. Nie mogę tu pominąć także mojego ojca Henryka Spigarskiego – Honorowego Kapitana Żeglugi Wielkiej (tytuł i wyróżnienie przyznane za zasługi w popularyzacji spraw morskich), który oba tomy przed oddaniem ich do druku redagował, a samemu będąc autorem książek o tematyce morskiej, ze szczególnym szacunkiem podchodził do twórczości ludzi morza, opatrując swoim zawsze przychylnym słowem tworzone przez nich dzieła. Na swą wieczną dziennikarską wachtę odszedł 3 marca 2016 roku.

Rośnie ze strony kapitanów zainteresowanie takimi publikacjami własnymi. Pomału przełamują skrępowanie, obawy przed wzięciem pióra w swoje ręce, ale jednak czynią ten zapis, odświeżają zasoby pamięci, aby podzielić się spostrzeżeniami z czytelnikami, również ku pamięci, dla swoich własnych rodzin i pokoleń. Ujawniają przy tym, jak przykładowo kapitan Ludwik Skorupiński, ciekawe zainteresowania i hobby. Ilustracją do jego opowieści z rybackiego morza są zdjęcia własnoręcznie odtworzonych, z zachowaniem skali, modeli typów statków rybackich, które przynosiły tak swego czasu obfite „zbiory” poławianych ryb.

Swoje talenty ujawnił po raz pierwszy znany kapitan dowodzący niegdyś naszym transatlantykiem „Stefan Batory” – Hieronim Majek, związany również, jako konsul morski w Nowym Jorku, a później dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni – z Administracją Morską naszego kraju. Otóż poznajemy stworzony przez kapitana zbiór wierszy i fraszek, w których wyczuć można niezwykłą swobodę w posługiwaniu się piórem, z domieszką ciętego języka, szczyptą frywolności, a także odrobiną nostalgii.

Poznajemy drogę, czy jak sam mówi „romans z morzem”, poprzez Państwowe Centrum Wychowania Morskiego, Marynarkę Wojenną, okres pracy na morzu i związki z Urzędem Morskim w Gdyni kapitana Leszka Góreckiego. Kapitana znanego nam również, jako skrupulatnego kronikarza Stowarzyszenia KŻW w Gdyni, czego wyrazem stała się wydana przez naszą Fundację książka „Dzieje Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni 1977-2014”.

Autorami obecnie prezentowanego tomu jest szesnastu kapitanów. Większość z nich opisała fragmenty swego morskiego działania. Na uwagę zasługują słowa kapitana Tomasza Sobieszczańskiego, w których podkreśla swój szacunek i szczególne podejście do kapitana ż. w. Karola Olgierda Borchardta, dzięki któremu wyrazu nabrało jego zamiłowanie do morza, rybackiego morza, należy tu dodać. Ale też wspomnieć tu trzeba o zaangażowaniu kapitana Sobieszczańskiego i cierpliwym zbieraniu od swoich kolegów efektów ich twórczości. A praca to była szczególna, stanowiąca przyczynek dla dalszego już przygotowania wydawniczego.

Są wśród naszych autorów doświadczeni pisarze, którzy częstują nas sporą ilością swoich wrażeń, począwszy od tomu pierwszego. To kapitanowie: Wojciech Chamski, Edmund Chrzaniecki czy Juliusz Sędek.
Pojawiają się nowe nazwiska. Kapitan Bogdan Bełdowski opowiada nam o swoim doświadczeniu z batyskafem Meduza II, przed niemal półwiekiem, kiedy pracował jako nurek w Polskim Ratownictwie Okrętowym. Kapitan Christos Ziogas, Grek, ale z polską duszą, wprowadza nas w atmosferę awarii, ratowania swojego statku, opowiada o stresie, który temu towarzyszył.  O pewnej podróży morskiej i ludziach, których miał okazję poznać mówi nam kapitan Krystian Kornacki. Swoje reminiscencje z morskiej przygody przedstawia kapitan Olgierd Romanowski, wspominając ludzi, przeprawy przez Kanał Sueski, a także swoją przygodę z flotą pasażerską w kompanii amerykańskiej (greckiego pochodzenia). Czytamy opowiadania kapitana Piotra Wiszniowskiego, kresowiaka, który jakby nie przestrzegając zasad – mimo swoich 85 lat, dalej czynnie uprawia swój fach.

Zamieszczamy opowiadania debiutujących już w poprzednim tomie kapitanów. Marek Marzec – kapitan żeglarz, wspomina pewne sympatyczne zdarzenie na „Darze Pomorza”, ale opowiada też o przygodzie z „kalambuszem”… Kapitan Mirosław Proskurnicki wraca myślami do swej eksperckiej współpracy z Chińsko Polskim Towarzystwem Okrętowym Chipolbrok.

Jest też ponownie, niestrudzony w tworzeniu swych wierszy, senior seniorów, kapitan Henryk Wojtkowiak. Człowiek na co dzień tryskający uśmiechem i humorem, dzisiaj już 93-latek, autor wydanego przez naszą Fundację tomu wierszy „Pod Nordową Gwiazdą”.

I za to, co robicie chcę Wam podziękować, pamięć podtrzymana piórem jest wieczna. Chcę też oddać cześć tym z Was, których już między nami nie ma, z wiarą, że dalej patrzycie nam przez ramię

Cezary Spigarski

Książkę można już nabyć w naszej księgarni – kliknij