Firma, której nazwa w rozwinięciu brzmi (a raczej jeszcze przed 2009 rokiem brzmiała) Gdańska Fabryka Konstrukcji Stalowych i Obróbki Mechanicznej. Powstała w 2003 roku na bazie doświadczeń jej założyciela i do dzisiaj prezesa Henryka Jankowskiego, zdobytych podczas swojej wieloletniej pracy w Stoczni Gdańskiej i nie tylko. Powstała wykorzystując jako swoje zaplecze produkcyjne teren jej dawnych, zabytkowych hal, w których od 1960 roku budowano silniki okrętowe, a produkcji tej zaprzestano w 1990 roku.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (01)

Prezes Zarządu Gafako Sp. z o. o. Henryk Jankowski

Jeszcze w połowie października 2015 r. udało mi się spotkać z jej prezesem Henrykiem Jankowskim i zamienić kilka słów, a nawet zobaczyć jakim potencjałem dysponuje dzisiaj, i czym się w swej produkcji może pochwalić.

Na wstępie naszej rozmowy doszło do rozwiązania kwestii zasadniczej, a mianowicie dlaczego człowiek, który osiągnął właśnie 80-ty rok życia, dalej realizuje się pracując? A pracy tej ma na swoim koncie właściwie równo 60 lat. Byłoby 63, ale gdzieś za młodych lat, w trudnym roku 1956, przytrafiła się jeszcze na tej drodze 3-letnia służba wojskowa w Marynarce Wojennej. Trzeba też dodać, że ukończył wcześniej tczewskie Liceum Mechaniczne, gdańskie Conradinum oraz z przerwą na życie żołnierza studia na Politechnice Gdańskiej, którą ukończył z dyplomem inżyniera.

Mimo, że Henryk Jankowski, po przepracowaniu (znaczy taki okres w jego życiu zawodowym miał miejsce) 15-stu lat w warunkach szkodliwych, mógł udać się na wcześniejszą emeryturę po osiągnięciu 60. roku życia – jednak nie skorzystał z tego przywileju i do swojego (akurat na przełomie wieków) 65. roku pracował dalej. Jak się po cichutku przyznał, miał nawet wszelkie formalności związane z nową drogą życia już załatwione, ale po dwóch miesiącach spędzonych na emeryturze, przeważyła w nim jednak chęć kontynuowania dalszej pracy zawodowej. Jak przyznaje czasy to były trudne, umacniały się nowe formy własności, Stocznia Gdańska znalazła się w Grupie Stoczni Gdynia S.A. (rok 1998), a jego dalej ciągnęło do pracy. Został nawet doradcą prezesa Stoczni Gdańskiej Stanisława Twarowskiego ds. produkcji. Było to w okresie zwiększonych potrzeb Stoczni Gdynia, szukano możliwości robienia konstrukcji stalowych poza granicami Polski – podejmowano próby nawiązania współpracy ze stoczniami ukraińskimi, zlokalizowanymi przy Morzu Czarnym, specjalizującymi się w produkcji zarówno cywilnej, jak i wojskowej. Prezes Jankowski stwierdził, że liczono wtedy na świeżo wyzwolone fachowe – okrętowe moce produkcyjne w świeżo niepodległym państwie ukraińskim, powstałym po rozpadzie ZSRR w 1991 roku. Jednak w okresie lat 90-tych nie udało się dobrze tej współpracy rozwinąć. Pod koniec lipca 2001 roku została utworzona Stocznia w Elblągu – z inicjatywy władz miasta oraz zarządu stoczni gdyńskiej, której zadaniem miało być wykonywanie konstrukcji stalowych (sekcji) na potrzeby Stoczni Gdynia. Henryk Jankowski był wtedy zaangażowany jako jej dyrektor w rozruch i rozpoczęcie pracy. Stocznię tę przeniesiono jednak po roku z okładem (zamknięta 20 września) do Gdańska. Zatrudniała 120 pracowników, w planach było pięciokrotne zwiększenie zatrudnienia i produkcja sekcji okrętowych. Niestety rok 2002 był rokiem szczególnym, w którym jak wiemy, w Polsce załamała się produkcja stoczniowa i zaczynało dla niej brakować zatrudnienia.

I wychodzi, że rok później zaczęła się w głowie dzisiejszego prezesa Gafako Sp. z o. o. kształtować wizja nowej firmy. Jak powiedział skorzystał przy tym z porozumienia z syndyk upadającej firmy Marine Metal, na bazie majątku której rozpoczął rozwijanie własnej produkcji, od razu nastawionej na rynki zagraniczne. „Byli ludzie, były maszyny i potencjał oraz kontakty z różnymi odbiorcami, i trzeba było coś z tym zrobić.” W tym czasie był to głównie rynek niemiecki, a firma wykonywała elementy wyposażenia pogłębiarek, budowanych w stoczniach europejskich. Dzięki temu udało się zdobyć ważny kontrakt w porozumieniu z firmą projektową z Lubeki. Firma ta zakontraktowała, na bazie swojego projektu ze stocznią japońską wyposażenie budowanej przez nią pogłębiarki, które to wyposażenie praktycznie w całości wyprodukowała firma Gafako. I do dzisiaj ten statek pracuje w Kanale Sueskim. Później rozpoczęły się (od roku 2004) kontakty z firmami norweskimi, gdzie pierwsze elementy wyposażenia offshore Firma produkowała na potrzeby rynku norweskiego. Stopniowo też przybywali klienci z Holandii i Szkocji.

Bardzo ważnym momentem w rozwoju firmy było pozyskanie w roku 2004 certyfikatu systemu zarządzania jakością ISO EN 9001-2008 (wówczas z oznaczeniem 2000) w zakresie „Wytwarzania konstrukcji stalowych i obróbki mechanicznej”, wydany przez towarzystwa klasyfikacyjne: Polski Rejestr Statków oraz Germanischer Lloyd. Dzisiaj produkowane przez firmę wyroby certyfikowane są również oznaczeniami Det Norske Veritas, GSI SLV (Schweisstechnische Lehr und Versuchsanstalt – dotyczący wdrażania technik spawania), a także towarzystw klasyfikacyjnych, jak wspomniany już ABS, LR czy RINA.

W roku 2009 firma wystartowała w przetargu na zakup części terenów należących do Stoczni Gdynia S.A. będącej wtedy pod zarządem syndyka, w postępowaniu kompensacyjnym. Zamiary znalezienia nowego miejsca na swoją produkcję zarząd Gafako krystalizował już rok wcześniej, trwały poszukiwania i jak powiedział prezes: „(…) na nasze szczęście, a przy tym nieszczęście gdyńskiej stoczni mogliśmy w tym przetargu wystartować…” Był to przetarg w formie elektronicznej, w którym konkurowała Gafako i grupa firm z Kataru. Firmie prezesa udało się wygrać i nabyć jeden z lepszych kawałków tego tortu – niemalże w środku terenów pozyskanych przez Katarczyków. I teren ten, mimo późniejszego powtórzenia przetargów (firma z Kataru nie dopełniła wszystkich formalności), został już przy Gafako – także praktycznie jako pierwsza zasiedlała i rozwijała tu swoją nową produkcję. Nabyte zostało Nabrzeże Pochylniowe, które również znalazło się w majątku Gafako.

Na początku swego powstania firma ta zatrudniała na etatach 13-14 osób, pięć lat później już około 100, a obecnie 160. W kooperacji (firma nie wytwarza sama urządzeń związanych np. z hydrauliką), zależnie od potrzeb zatrudnia jeszcze ok. 50-80 osób. Oczywiście 60-cio procentowy (od roku 2008) wzrost zatrudnienia wiąże się z koniecznością zwiększonej produkcji, wynikającej m.in. ze znacznego wzrostu powierzchni produkcyjnej i większych kosztów jej utrzymania. Ale nie możemy też zapominać, że na tę większą produkcję należało też znaleźć i przekonać do siebie większą ilość odbiorców… I tu prezes podkreślił, że gdyby nie ludzie, którzy dla firmy bardzo rzetelnie i solidnie pracują – nigdy by do takiego jej rozwoju nie doszło. A są to ludzie o bardzo wysokich kwalifikacjach zawodowych i dużym w branży stoczniowej doświadczeniu, i do tego potrafią się tym dzielić z młodszymi pracownikami. (Trzeba powiedzieć, że ostatnio obserwuję wzrost szacunku pracodawców dla zatrudnianych przez nich pracowników – wydaje mi się, że firmę zawsze chętniej tworzą ludzie zadowoleni z wynagrodzeń… dop. red.). Co prawda prezes nie dał się podejść, nie dowiedziałem się o wysokości średnich dochodów pracowników firmy, usłyszałem natomiast, że: „(…) ludzie od nas nie odchodzą…”

Przyszedł też moment, kiedy okazało się, że zaczyna brakować przestrzeni na produkcję. Niektórzy kontrahenci wskazywali, że nie wszystko można produkować na wolnym powietrzu, przykładowo konstrukcji hydraulicznych. I tu z dumą prezes powiedział, że kiedy tylko nadarzyła się okazja i Stocznia Nauta S.A. (również nabywca części terenów postoczniowych) chciała pozbyć się przetargowo zbędnego magazynu – dawnego Magazynu Wysokiego Składowania i Kabli – szybko wzięty został kredyt, przystąpiono do procedury zakupu i dzisiaj magazyn ten już jest po stronie Gafako. Co więcej, jakiś czas później byliśmy z prezesem w tym miejscu, oglądając ten obiekt, po remontach, modernizacji, wzmocnieniu konstrukcji i powieszeniu nowych, wydajnych suwnic – w wykorzystaniu do czystego, bezpyłowego montażu. (Gładko mi to wymienianie wyszło, ale w efekcie naszej „inspekcji” doszedłem do wniosku, że też niemałe nakłady finansowe prace tam wykonane pochłonęły).

A czym te swoje wyroby Gafako produkuje? Otóż jeszcze podczas swej bytności na terenie Stoczni Gdańsk Gafako korzystało z dużych obrabiarek firmy Eurocynk zainstalowanych w wynajmowanej od tej stoczni hali. Na przełomie lat 2007/2008, po przejęciu stoczni przez ukraińską spółkę ISD Polska (Industrialny Sojuz Donbasa – Związek Przemysłowy Donbasu) umowa najmu została wypowiedziana (stąd też zaczęły się poszukiwania nowego miejsca). Na tej hali pracowała maszyna do obróbki dużych elementów – zakupiona już wcześniej od firmy Damen, a następnie zmodernizowana i przystosowana do potrzeb Gafako. Były też maszyny pozyskane od firmy Vistal (wytaczarka, wiertarka oraz duża frezarka bramowa – wykorzystywana kiedyś w produkcji silników okrętowych, którą z uwagi na jej gabaryty i w sumie ograniczoną przydatność w produkcji firmy, przed przeprowadzką na nowe tereny trzeba było sprzedać – trafiła do nabywcy z Indii). W roku obecnym zmodernizowano jedną z obrabiarek, przystosowując do pracy w systemie CNC (Computerized Numerical Control), który pozwala na szybkie, precyzyjne i wysoce powtarzalne wykonywanie skomplikowanych kształtów. Prezes też trochę skromnie upraszczając, przedstawił produkcję swojej firmy mówiąc: „(…) kupujemy materiał, kroimy, budujemy z tego konstrukcje, spawamy je – nawet stale do wytrzymałości 700 MPa, i sprzedajemy nasze wyroby na poziomie (obecnie) rocznego przychodu w granicach 80-ciu mln. złotych…

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (02)Ale żeby prawdzie stało się zadość – należało udać się jeszcze na produkcję, aby ją na własne oczy zobaczyć i fotograficznie utrwalić. Naszą „wycieczkę” rozpoczęliśmy od Nabrzeża Pochylniowego, gdzie właśnie szykowały się do drogi duże suwnice bramowe z przeznaczeniem na wieże wiertnicze. Wszystko wykonane na miejscu, łącznie z pełnym oprzyrządowaniem i okablowaniem, i do klienta trafia (a jest już po odbiorach technicznych), jako urządzenie gotowe do montażu na tory i natychmiast gotowe do pracy. Suwnice takie, z reguły przewożone są na cumujące w Gdyni statki prosto z nabrzeża – przy pomocy m.in. znanego bywalcom trójmiejskich portów, będącego pod skrzydłami Polskiego Ratownictwa Okrętowego dźwigu pływającego „Maja”, zdolnego podnieść i przewieźć na swoim pokładzie ładunki do 330 ton. Posiadanie tego ponad 150 metrowej długości nabrzeża jest dzisiaj jednym z ważniejszych argumentów firmy, bardzo podnoszącym sprawność i atrakcyjność jej funkcjonowania.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (03)

Na zdjęciach widoczna suwnica, przygotowana do transportu z niezbędną podporą i rusztowaniami ją zabezpieczającymi

Wielka (9000 m kw.), podzielona na strefy produkcyjne hala – w pierwszej strefie w oko rzucają się poukładane jeden na drugim różnych kształtów kawałki blach. Za nimi widoczna maszyna do ich wycinania – tzw. dwuportalowa przecinarka plazmowo-gazowa (pracująca we wspomnianej wcześniej technologii CNC), kawałek dalej acetylenowo-tlenowa maszyna do cięcia płomieniowego blach – za nimi można natknąć się na skutki ich działań – przygotowane, odpowiednio przycięte i nawiercone kawałki blach (przy pomocy następnej ku temu dedykowanej maszyny) do dalszej obróbki.

Kolejna strefa – tu już nie ma żartów – o dużych możliwościach maszyny do walcowania blach. Można przy ich pomocy podgiąć lub zwinąć w walec blachę o szerokości ponad 3 m, o grubości nawet do 50 mm, a zaraz potem zespawać przy pomocy tzw. słupo-wysięgnika do spawania obwodowego i wzdłużnego pod topnikiem. A nad tym wszystkim pracująca 32 tonowa suwnica.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (07)

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (10)

Piec oporowy do wyżarzania odprężającego (proces służący usunięciu naprężeń odlewniczych, spawalniczych, cieplnych oraz spowodowanych przeróbką plastyczną na zimno), z uwagi na ograniczenie możliwościami posiadanej suwnicy, można tu stabilizować elementy nie przekraczające 32 ton, i w odpowiednich oczywiście gabarytach

I w dalszej strefie hali 63 tonowa suwnica, pod nią potężne wiertarko-frezarki z możliwością przesuwania się wzdłuż ustawianego pionowo, obrabianego elementu, oczywiście sterowane komputerowo. Za nimi maszyna przystosowana do wiercenia kołnierzy kolumn w pozycji pionowej.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (23)

Widok ogólny tej ogromnej hali produkcyjnej

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (19)

Konstrukcje zaczynają nabierać swoich kształtów

Kolejne miejsce w hali – kilka tokarek, z których największa może obrabiać elementy o średnicy toczenia 3,2 m i wysokości 2 m, a nad nimi – oczywiście suwnica, tym razem „zaledwie” 20 tonowa.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (22)

Dzisiejsze możliwości produkcyjne tej hali związane są też z jej modernizacją po wprowadzeniu tu firmy. Prezes Henryk Jankowski, oprowadzając mnie po tym miejscu z dużą dawką zadowolenia wskazywał na pracujące wysoko nowe suwnice, będące bardzo silnym potencjałem w majątku produkcyjnym.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (24)

Hala czystego, bezpyłowego montażu

I przyszła wreszcie kolej na wspomnianą wcześniej, świeżo w sierpniu tego roku zmodernizowaną i przekazaną do użytku halę do czystego montażu – niemałą, o wielkości 4000 m kw. Trafiają do niej elementy właściwie już tylko do finalnego złożenia, pomalowane (Gafako współpracuje tu z właścicielem ciągu malarskiego przy suchym doku SD II – firmą Fast S.A.) i gotowe. I oczywiście pracują tu dwie nowe, po 32 tony każda – suwnice, również z możliwością wspólnego dźwignięcia większych gabarytów. I zobaczyłem tu elementy suwnic bramowych, zbiorników ciśnieniowych. Były też dwie prawie gotowe wciągarki: jedna, można powiedzieć standardowa – hydrauliczna o uciągu do 150 ton, przystosowana do kładzenia kabli na dnie morza oraz jedna prototypowa – elektryczna, w trakcie przygotowań do prób sprawnościowych, ale nie można jej jeszcze pokazywać. Swej ostatecznej formy nabierała też konstrukcja łamanego wysięgnika. Montażem elektrycznym i hydraulicznym zajmują się w tym miejscu firmy kooperujące.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (25)

Wysięgnik łamany

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (29)

Wciągarki

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (31)

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (30)

Wciągarka hydrauliczna, przeznaczona do kładzenia kabli

W szerokiej gamie produktów oferowanych dzisiaj przez firmę Gafako znajdują się urządzenia dźwigowe (żurawiki serwisowe, konstrukcje ostojnic i kolumn żurawi, wysięgniki proste i łamane), wciągarki (dla żurawi i specjalistyczne), zbiorniki ciśnieniowe, urządzenia pogłębiarek i przeładunkowe. Nawet do 98 procent dzisiejszej produkcji trafia do odbiorców zagranicznych, na statki typu offshore. Zdarza się produkcja na potrzeby naszych producentów statków oraz współpraca z portami w temacie urządzeń przeładunkowych. Firma świadczy też usługi w zakresie obróbki mechanicznej, spawania, cięcia i zwijania blach, a także wyżarzania odprężającego. W kwestii wielkości – produkowane są konstrukcje w granicach 100-120 ton, a w kooperacji do 400 ton. Jednym z atutów firmy jest posiadanie własnej platformy samojezdnej, biorącej na swe bary ciężary nawet 150 tonowe.

I co jeszcze zobaczyłem? Ano w pięknej, nowo zmodernizowanej hali – dumnie i sympatycznie uśmiechniętą twarz człowieka, który przemysłowi okrętowemu poświęcił, jak na razie, 60 lat swego życia i niemało w tym okresie osiągnął.

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (26)

I nakazał mi koniecznie podkreślić, że wszystko to między innymi dzięki ludziom, z którymi mógł w tym czasie współpracować…

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski

PS.

Powyższy artykuł ukazał się, z uwagi na możliwości druku – w objętości co nieco skróconej w 22 (369) Rok 2015 numerze „Magazynu Pomorskiego” w grudniu 2015 r. (zajrzyj do nich – kliknij)

Gafako_fot_Cezary_Spigarski (32)

Firma Gafako Sp. z o. o. została wyróżniona statuetką Orła Pomorskiego w dorocznej edycji tej imprezy 6 października 2015 roku (zajrzyj tu – kliknij)