Święto Morza, które trwało w Gdyni od 24 – 26 czerwca przyciągało różnymi atrakcjami, na co dzień niemożliwymi do dotknięcia czy obejrzenia. Wśród firm przyjaźnie reagujących na ludzi Znalazł się też Green Management Sp. z o. o. w Gdyni. 25 czerwca Firma udostępniła swój cumujący przy dalmorowskim nabrzeżu statek „Green Costa Rica”. Kilka grup odwiedzających miało okazję przyjrzenia się z bliska, wysłuchania opowieści z morza i pracy na nim wziętych. Przewodnikami po części pokładowej i socjalnej byli doświadczeni kapitanowie ż. w.: Mirosław Jaszczak, Marek Marzec i Aleksander Juniewicz. Jak powiedział mi Adam Stróżyk z Green Management, w pięć minut po ogłoszeniu możliwości zwiedzenia statku na stronie www – brakowało już miejsc. Oczywiście nie była to jakaś ogromna ilość możliwych do przyjęcia na statku, ale zorganizowane grupy liczące sobie 15 osób w jednej turze.

Zanim jednak goście mogli wejść na pokład zostali specjalnie pouczeni o obowiązujących na statku przepisach związanych z bezpieczeństwem, szczególnie, że pod opieką dorosłych znajdowały się dzieci. Takie szkolenia przeprowadzał Safety Security Officer kpt. ż. w. Dariusz Terech.

CSPI9509

CSPI9516

Pierwszych odwiedzających statek witali w biurze pokładowym przedstawiciele Green Management Sp. z o. o., od lewej: Ships Consultant st. mech. Adam Stróżyk, Prezes spółki Ireneusz Kuligowski (również legitymujący się dyplomem st. mechanika) oraz kapitan ż. w. Mirosław Jaszczak

Tuż przed wyruszeniem w odwiedziny – jeszcze krótki wykład na temat struktury statku i rozkładu pomieszczeń. Trasa – pokazanie, jak wyglądają pomieszczenia socjalne – messa, kuchnia, salka sportowa. Potem na mostek kapitański, gdzie „pierwsi po Bogu” opowiadali o urządzeniach, na których pracują, o działaniu radaru, sposobach komunikacji. Była też opowieść o wejściu na mieliznę – takie morskie zdarzenie.

CSPI9529

I tu zaraz w mej pamięci odżyło wspomnienie, kiedy to sam „ściągałem” statek z mielizny. Otóż lata temu, przejście przez kanał, na szczęście dno piaszczyste, nagle rzuciło mną na szot, a statek stanął w miejscu – niesamowite, nigdzie indziej niespotykane odczucie, kiedy taka masa nagle się zatrzyma. Statek za nami – ledwo skręcił w odnogę kanału, a ten za nim hamował z takim impetem, że stanął w jego poprzek – prędkości przejścia w konwoju niewielkie. Poleciałem na mostek (nie jako osoba w załodze w tym momencie tam najbardziej potrzebna, ale gnany wielką ciekawością), starając się tylko ucho i oko w nadziei rozwikłania, gdzieś z cienia przyłożyć. I nagle przy mnie kapitan – będzie holownik, mówi – idź i to załatw! OK! Znaczy, nie żebym był taki silny i miał pomóc holownikowi w działaniu, nie – rzecz szła o motywację – ty się dobrze kłócisz, powiedział mi wódz – idź i wywalcz jak najniższy haracz! Ze smutną miną, wielkimi oczami, udając biedę, zacząłem pertraktacje. W zasadzie udało mi się tanio to załatwić – operacja ściągania z mielizny pochłonęła dwa kartony papierosów – 400 ich sztuk… :) – wówczas 10 dni palenia… serce jednak bolało…

A tu goście idą na pokład, dzieci i te mniejsze, i te większe z kołem ratunkowym – pamiątkowa fotka, potem szalupa. Tu jak się z nią obchodzić, możliwość zajrzenia do jej wnętrza. Szalupa zrzutowa, fotele z pasami bezpieczeństwa – ewakuacja wymaga ścisłego przestrzegania procedur, dokładnego zapięcia pasów i odpowiedniego zabezpieczenia w pozycji siedzącej. Muszę powiedzieć, że zrzut to też ciekawe uczucie – kiedyś przechodziłem taki alarm ćwiczebny.

CSPI9577

Potem wizyta na pokładzie głównym z opowieścią o mocowaniu kontenerów i na dziobie, gdzie można się było dowiedzieć na czym polega cumowanie i do czego służą wszelkie tam urządzenia.

Również siłownia, gdzie opowiedziano (w skrócie oczywiście) po co tam te tłoki i agregaty, wirówki, i skąd się tym steruje, i jak to kontrolować.

CSPI9595

Wydaje się, że takie akcje, mimo że niewielu szczęśliwcom dane było statek odwiedzić – spotkają się zawsze z zainteresowaniem, na pewno dając moc wrażeń szczególnie najmłodszym, a o ten narybek przecież tu idzie… :)

CSPI9607Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski