Dziś po południu, o godzinie 16:50:08, linię mety regat Bitwa o Gotland – Delphia Challenge 2016 jako pierwszy przekroczył jacht Hobart prowadzony przez Mirosława Zemke, reprezentującego województwo warmińsko-mazurskie. Tym samym wygrał on regaty w czasie bezwzględnym, bez przeliczników, docierając do mety w czasie 3 dni, 4 godzin, 50 minut i 8 sekund od startu.

miroslaw_zemke_hobart_fot_m_wilczek

Hobart prowadził pewnie od startu do mety, ścigając się po drodze z większą od siebie Dancing Queen. Liderzy przez ponad trzy doby rywalizowali wyłącznie ze sobą w wyścigu dwóch jachtów tego samego typu, ale różnej wielkości (Dehler 41 i Dehler 46).

Mógłbym jechać dalej na następny kawałek” – powiedział po przekroczeniu mety zmęczony, ale szczęśliwy żeglarz. „Pogoda okazała się fajna, jacht wspaniały, a ja dałem radę” – dodał.

O tym, czy Hobart wygra kategorię ORC, zadecydują przeliczniki. Jednak nic nie odbierze mu satysfakcji i pierwszeństwa na mecie.

tomasz_konnak_sedzia_glowny_regat-fot_m_wilczek

Tak naprawdę do ostatniej chwili nie wiemy, kto wygra” – komentuje sędzia główny regat, Tomasz Konnak. „Na tym polega urok metody przeliczeniowej ORC” – dodaje. „Sternik Hobarta podjął bardzo duże ryzyko, wpisując do świadectwa jachtu żagle dodatkowe, czyli w jego wypadku spinakery. Przez to miał gorszy przelicznik, a spinakerów mógł użyć lub nie – wszystko zależało od warunków. Postąpił więc nierozsądnie, ale bardzo mu się to opłaciło – decyzja strategiczna podjęta jeszcze przed startem zadecydowała o wyniku.”

Kwestię spinakera na pokładzie Hobarta tak wyjaśnia Mirosław Zemke: „Pięć lat pływam na tym jachcie i zawsze mam ze sobą spinakera. To jak mogłem na taki rejs go nie zabrać? (śmiech) Gdybym go nie wziął, plułbym sobie w brodę na pewno. A gdyby nie był potrzebny – no trudno, taki los. Mój spinaker ma 120 m2. Jak pływamy z załogą, w sześciu, ośmiu czy dziesięciu, to mamy co robić. Można sobie wyobrazić, co się dzieje, kiedy płynę sam, a wiatr jest kapryśny … Prognozy tego nie przewidziały, ale w pewnym momencie, kiedy płynąłem na spinakerze, miałem 24 węzły wiatru. Na środku Bałtyku naprawdę dawało równo, tak samo jak na północnej boi, ale zdarzały się też cisze wyrównujące oczywiście … Taki los, jak się jedzie trzy dni to ma się wszystko po drodze …”

Jerzy Matuszak na Dancing Queen ma do celu jeszcze 10 mil i spodziewany jest na mecie dzisiaj wieczorem.

Za dwoma liderami, którzy dziś już będą odpoczywać w bezpiecznym porcie, żegluje z wiatrem druga grupa jachtów, które wczoraj minęły boję zwrotną. Prowadzą Dexxter (Witek Nabożny) i Konsal 2 (Ryszard Drzymalski).

Goni ich trzecia grupa – to jachty, które mijały boję zwrotną Salvorev dziś w nocy i nad ranem. W czołówce tej grupy Delphie – prowadzi bardzo dobrze żeglująca Aleksandra Emche na Kosia III, za nią Andrzej Kopytko na True Delphia, a dalej Maciej Muras na Delphia III. W tej grupie, o dziwo, znajdują się również „mikrusy”, czyli dwa Mini oraz Atlantic Puffin.

Na północy Gotlandii znajdują się jeszcze 3 jednostki – Zezowate Szczęście (Paweł Biały), Akademia Jachtingu VII (Rafał Skroński) oraz Double Scotch (Tomasz Ładyko). Dwie pierwsze ominęły już północny cypel i boję zwrotną, ostatnia jeszcze halsuje, żeby potem z wiatrem pożeglować w stronę mety.

Maciej Krzesiński na Mary Lou zawrócił wczoraj do portu i bezpiecznie dotarł do Władysławowa. „Do powrotu zmusiła mnie awaria elektryki, a dokładnie brak ładowania akumulatora” – relacjonował dziś rano. „Najprawdopodobniej przyczyną tego była martwa fala w pierwszej dobie regat, coś się musiało rozłączyć lub obluzować i nie mogłem tego naprawić” – dodaje. „O ile udało mi się uporać z początkowymi problemami z autopilotem, to na brak prądu nie mogłem nic poradzić. Gdybym znajdował się trochę wyżej, pewnie próbowałbym ukończyć regaty, ale nie chciałem znaleźć się bez zasilania na trasie statków. To bardzo trudna decyzja, bo nie zawiodłem ja, tylko sprzęt. Przygotowywałem się do tego startu cały rok, więc tym bardziej jestem zawiedziony. Ale będę chciał znowu spróbować za rok.”

Jachty na bieżąco można obserwować za pomocą bezpłatnej aplikacji YB Races lub na http://yb.tl/bog2016. Materiały dla mediów (archiwalne informacje oraz zdjęcia z bieżącej edycji regat, portrety zawodników oraz infografiki) można znaleźć na http://bitwaogotland.pl/media/. Najnowsze informacje, w tym również przesyłane przez zawodników, publikowane są na profilu Bitwy na Facebooku: https://www.facebook.com/bitwaogotland/.

Jerzy Matuszak, DANCING QUEEN, drugie miejsce!

Dziś wieczorem, o godzinie 18.35, jako drugi z kolei na metę regat Bitwa o Gotland wpłynął jacht Dancing Queen prowadzony przez Jerzego Matuszaka, reprezentującego Wielkopolskę. To debiut tego zawodnika w Bitwie – wyjątkowo udany. Zajął drugie miejsce w czasie bezwzględnym, bez przeliczników, docierając do mety w czasie 3 dni, 6 godzin, 35 minut i 10 sekund od startu. Jednocześnie został zwycięzcą w klasie Open, a tym samym zdobywcą pucharu Delphia Challenge 2016.

dancing-queen

dancing-queen-na-mecie_fot-d-nowakPłynęło mi się bardzo dobrze” – mówił na mecie Jerzy Matuszak.  „Cały czas się z Hobartem kontrolowaliśmy. Raz on – raz ja. Jak był słabszy wiatr, to on. Jak silniejszy – ja. Przy Gotlandii była cisza, w jednym miejscu staliśmy chyba ze dwie godziny. Potem się ruszyło i można było popłynąć w kierunku tej zwrotnej kardynałki, a tam już się dobrze rozwiało. On wtedy nabrał przewagi, bo ja musiałem jeszcze zrobić zwrot. Potem poszliśmy każdy swoją drogą. Spotkaliśmy się przy Helu, gdzie on rzeźbił, a ja potem też kląłem, bo wiatr stanął po deszczu zupełnie, a ja myślałem, że do mety nie dopłynę. Ale sobie pomachaliśmy.”

Dancing Queen od startu ścigał się z najbliższym rywalem, Hobartem, który po minięciu boi zwrotnej i postawieniu spinakera, wygrał wyścig. Żeglujący na Hobarcie Mirosław Zemke przyznał, że bez spinakera nie miałby szans na zwycięstwo z większym i świetnie żeglującym przeciwnikiem. Hobart wypłynął z portu na linię mety, którą przekroczył kilka godzin wcześniej, aby godnie przywitać Dancing Queen.

Najbardziej mi się podobało wczoraj w nocy” – opowiadał Matuszak. „Dobrze wiało, ale ja się nie zarefowałem, tylko nacierałem. Bardzo jestem z jachtu zadowolony, bo autopilot jechał równo. Musiałem mu zaufać, nie miałem wyjścia. Swoje zrobił. Oczywiście jak człowiek steruje, to jest precyzyjniejszy, ale czasami trzeba zejść pod pokład. Nie jestem bardzo zmęczony – w nocy kładłem sobie koc w kokpicie, nastawiałem budzik na 20 minut i spałem takimi kawałkami, czasem budziłem się wcześniej.

Jerzy Matuszak poświęca żeglarstwu każdą wolną chwilę. Ma za sobą wiele rejsów w tym m.in. wokół przylądka Horn, na Antarktydę i w regatach Sydney-Hobart na jachcie Selma Expedition. Samotne żeglowanie daje mu dużo satysfakcji i dlatego chciałby poświęcać mu coraz więcej czasu. Zwycięzca m.in. Pucharu Bałtyku Południowego w klasie OPEN w 2015 roku, Polonez Cup 2015 w klasie Open Double Handed i Polonez Cup 2016 w Open Single Handed.

Dancing Queen (Dehler 46) to jacht zaprojektowany przez biuro projektowe Judel/Vrolijk&Co i wyprodukowany w stoczni Hanse. Pływa po Bałtyku od 2015 roku.

Następny w kolejności zawodnik, Witek Nabożny na Dexxteer, znajduje się 60 mil od mety. Jutro dzień powrotów!

Milka Jung

Zdjęcia: Marek Wilczek, D. Nowak, Cezary Spigarski

Dodatkowych informacji w trakcie regat, podczas gdy Krystian Szypka znajduje się na trasie na pokładzie jednego z jachtów asystujących (Delphia V) udziela Radek Kowalczyk, koordynator zabezpieczenia regat, tel. 668 454 650