Hans Peter KLAGES, 1945. rocznik, myśleliśmy, że jeszcze spotkamy się nie raz. Serce jednak powiedziało dość i Peter odszedł niespodziewanie na „ostatnią wachtę”.

Pozostawił w żalu nie tylko rodzinę, ale też bardzo wielu przyjaciół i żeglarzy. Należał do rodziny „oldtimerów”, ludzi, którzy w starych żaglowcach widzieli piękno i swój świat. Z dużą starannością eksploatował swój gaflowy kecz „KNUDEL”, który pięknie się komponował przy falochronie gdyńskiej mariny.

CSPI5789

Był świetnym kompanem i żeglarzem, który uczestniczył w bardzo wielu żeglarskich imprezach, zlotach żaglowców tak w Polsce, jak i za granicą. Mieszkał od lat w Polsce, gdzie prowadził swoje interesy i mimo, że jego jacht nosił niemiecką banderę, nikt nie myślał o nim jak o obcym. Kiedy dowodziłem „Bryzą H” często spotykaliśmy się na morzu czy w portach. Zawsze życzliwy, miły i pomocny. Wielokrotnie użyczał swojego jachtu tym, którzy swoich bliskich chcieli pochować w morzu. W miniony poniedziałek w południe, na falochronie gdyńskiej mariny, przy burcie jachtu „KNUDEL”, zebrała się spora grupka rodziny, przyjaciół i żeglarzy, aby pożegnać Petera, jak go większość nazywała.

CSPI5771

Ostatnie słowo, prowadząc krótkie nabożeństwo, wygłosił pastor Krzysztof Romba

Przybyły kapłan wygłosił okolicznościową mowę, którą uzupełnili przyjaciele i wszyscy przybyli zaokrętowali się na pokład „Knudla” i „Bryzy H”, z której właścicielem, Waldemarem Heislerem Peter był zaprzyjaźniony, a która na tę okoliczność zacumowała w Gdyni.

CSPI5790

Wyszliśmy na Zatokę razem z Cezarym, moim przyjacielem, na pokładzie „LOBO DE MAR”, towarzyszyliśmy ostatniej drodze Petera. Za nami podążała „BRYZA H”.

CSPI5894

Kilka mil od Gdyni stanęliśmy w dryfie. Z pokładu „KNUDLA”, przy akompaniamencie trąbki i dzwonu okrętowego, rozsypano prochy Petera na morzu. Potem posypały się na wodę kwiaty i wieńce. Jachty poczęły zataczać kręgi wokół miejsca morskiego pochówku wspaniałego człowieka, przyjaciela i żeglarza. Niech mu latarnią na ostatniej wachcie będzie nasza pamięć i wspomnienia jego osoby w żeglarskich tawernach.

Tomasz Sobieszczański – Kapitan LOBO

Zdjęcia: Cezary Spigarski