W czwartek, 10 marca, na gdańskim cmentarzu Srebrzysko pożegnaliśmy zmarłego przed paroma dniami, pokonanego przez ciężką, nieuleczalną chorobę, red. Henryka Spigarskiego. Długoletniego dziennikarza i redaktora naczelnego wielu tytułów prasowych Wybrzeża, publicystę zajmującego się problematyką morską, wreszcie reportera, wydawcę i autora kilkunastu książek, opracowań i wydawnictw albumowych.

LTF_9906

Mszę św. żałobną odprawili wspólnie ks. dr Mirosław Paracki – Proboszcz Parafii pw. Św. Stanisława Kostki oraz specjalnie przybyły duszpasterz ludzi morza o. Edward Pracz

Henryk Spigarski urodził się 7 grudnia 1937 roku na gdyńskim Obłużu. Tam ukończył szkołę podstawową, na pobliskim Oksywiu średnią (V LO), a w roku 1956 podjął studia wyższe na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po uzyskaniu magisterium powrócił na Wybrzeże. Pierwszy stały etat dziennikarski otrzymał w gdańskim „Głosie Stoczniowca”, gdzie w roku 1966 objął stanowisko kierownika działu, potem przez długie lata kierował redakcją ogólnopolskiego miesięcznika ZGZZMiP „Horyzont”, a jeszcze później wraz z red. Jerzym Ringerem współtworzył nowy, popularny tygodnik społeczno-gospodarczy „Wybrzeże”, w którym też od roku 1982 pełnił funkcję sekretarza redakcji, kierownika działu nauki i oświaty oraz wychowania morskiego. W roku 1992, a więc w nowych czasach i realiach społeczno-politycznych współorganizował anglojęzyczną wersję pisma promującego polską gospodarkę morską „The Coastal Times”, w roku kolejnym sformował zespół redakcyjny miesięcznika ekologicznego „Eko-Bałtyk”, a w latach 1994-1995 szefował redakcji tygodnika „Kurier Gdyński”. Potem to samo stanowisko przejął w redakcji miesięcznika „Budownictwo Okrętowe i Gospodarka Morska” (z czasem zasiadając też w fotelu prezesa zarządu i dyrektora gdańskiej spółki „Okrętownictwo i Żegluga”, która ów periodyk wydawała), od 2002 do 2003 roku był redaktorem naczelnym „Polish Maritime News”, a od 1 stycznia 2006 roku stał się współredaktorem i naczelnym powoływanego do życia miesięcznika przemysłu stoczniowego „Ship News”. Pismo to miało okazać się ostatnim, które prowadził. Zamknięciem 40-letniej karty działalności stricte dziennikarskiej.

Pomimo że w styczniu 2003 roku stał się emerytem, nie zaprzestał działalności publicystycznej, zaprezentował spektrum nowych możliwości twórczych, dając się poznać jako wydawca i ceniony autor. Wraz z powstaniem Oficyny Morskiej i objęciem funkcji Przewodniczącego Rady Programowej przy Fundacji Rozwoju Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej, zajął się bowiem pracą redakcyjną i pisarską, w relatywnie krótkim okresie przygotowując nieomal 40 publikacji książkowych, ale też oddając do druku szereg pozycji własnych. Dużej wartości tomów (monografii i albumów), które łączy i odznacza jeden wspólny przymiot: wszystkie w swoim tle mają Morze, jako że dedykował je ludziom nauki, osobowościom Polskiej Marynarki Handlowej, sprawom bliskiej mu problematyki przemysłu stoczniowego i shippingu. Za swoją działalność dziennikarską i publicystyczną otrzymał wiele wyróżnień, nagród i odznaczeń. Swego czasu nadano mu więc Złoty Krzyż Zasługi oraz Srebrną i Złotą Odznakę Zasłużony Pracownik Morza, potem odznaczenie Zasłużonym Ziemi Gdańskiej, a w czerwcu 2014 roku prestiżowy tytuł Honorowego Członka Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej. Godność, która dla Niego – w latach 80. minionego stulecia odbył parę półrocznych rejsów bazami rybackimi na Falklandy i Morze Beringa – miała szczególnie cenną, co podkreślał, wartość.

LTF_9981

Morskie akcenty uroczystości pogrzebowej znalazły zatem swój wyraz w wystąpieniu kapitana żeglugi wielkiej Andrzeja Królikowskiego, który w imieniu swoim, kierowanego przez siebie gremium oraz Rady Konsultacyjnej Stowarzyszeń Morskich wyraził słowa współczucia Rodzinie, żegnając odchodzącego Kolegę zgodnie z tradycyjnym, mającym źródła w zejmańskiej obyczajowości ceremoniałem. Jednym z elementów owego rytuału są „szklanki” Kapitańskiego Dzwonu Honorowego, których charakterystyczny pogłos oznajmia i wzywa na wieczną wachtę.

LTF_0004

Każdy z czterech podwójnych klangów symbolizuje tu i ogłasza… – wyjaśniał przewodniczący Stowarzyszenia – że byłeś wiernym banderze Rzeczpospolitej Kapitanem, doskonałym Fachowcem, niezawodnym Kolegą i prawym Człowiekiem. Ostatni, pojedynczy klang ma zaś przekazać wyrazy głębokiego żalu po Twoim odejściu i nasze pożegnanie. Tu na ziemi, gdzie pełniłeś swe kolejne, znaczone nie zawsze spokojnym Morzem wachty. Kiedy byłeś z nami, kiedy byłeś jednym z nas.

Tuż potem – oprócz zwyczajowego dźwięku trąbki – usłyszeliśmy jeszcze fragment wiersza nieżyjącego już kapitana żeglugi wielkiej Andrzeja Liszegi, który kapitan Królikowski odczytał i zadedykował Zmarłemu:

Gdy serca bić już przestają, zmęczone oczy zawodzą

Kapitanowie nie umierają, na wieczną wachtę odchodzą

Żeglugi po Wielkiej Mgławicy, nic im już nie utrudnia

Od Wielkiej Niedźwiedzicy, aż hen po Krzyż Południa…

Nawigując bez przeszkód po gwiazd pełnym niebie

Nie czują się tam obco – są bowiem wciąż u siebie

Pozostając przy słowach, które padły przy mogile Redaktora, mamy świadomość, że nie można tu dopowiedzieć nic więcej. Żegnamy Cię zatem Przyjacielu i Kapitanie, pomni sentencji, że człowiek odchodzi, ale pamięć zostaje.

Spoczywaj w spokoju.

Ryszard Leszczyński

starszy oficer mechanik okrętowy
honorowy członek
Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej

 

Zajrzyj też do LOBO:

OSTATNI REJS HENRYKA

OSTATNI REJS HENRYKA FOTO