Oprócz różnych morskich wydarzeń, które obserwuję, część z nich na tej stronie pokazując – mam jeszcze jako Fundacja Promocji POiGM ten nasz główny cel istnienia – wydawanie książek, których tematyka wokół morza i jego spraw funkcjonuje. Za każdym razem, kiedy staraniem nie tylko własnym, uda się doprowadzić do wydania nowego tomu (również innych morskich wydawców) – próbuję takie wydarzenie nagłośnić i przybliżyć, uznając, że drukowane słowo pisane ma wielką wartość nie tylko dla żyjących dzisiaj, ale i dla przyszłych pokoleń. Opowieści morskie, szczególnie z tych lat minionych, kiedy na statkach handlowych pracowało nawet do 40-stu członków załogi, postoje w portach bywały bardzo długie i wiele ciekawych spraw, a nawet różnego rodzaju przygód załogom się przytrafiało – są warte zapamiętania, zapisania i utrwalenia. Dzisiaj świat generalnie przyśpieszył też na morzu, załogi statków często nie mają okazji nawet dotknąć ziemi, do której przycumowano akurat ich miejsce pracy, w morzu prawie już zapomniano dlaczego były i jak się organizowało m.in. takie zdarzenia, jak chrzest morski, opłynięcie kuli ziemskiej dookoła. W zapomnienie odeszły utrudnienia w kontaktach z rodziną – rozmowy, często ledwo zrozumiałe przez zakłócenia na łączach przykładowo Gdyni Radio przez statkowe radiostacje. Nikt już nie pamięta jak ciężko było znieść kilku-, a nawet kilkunastomiesięczne rozstania z rodziną. Praca marynarza miała też swoje zalety – lepsze zarobki, nierzadko wynikłe z możliwości przywozu (często przemytu) różnego rodzaju dóbr materialnych, brakujących w kraju, które można było z zyskiem odsprzedać. Kto chciał skorzystać z dobrodziejstwa pracy na morzu mógł wiele ciekawych zakątków świata odwiedzić, poznając przy tym ciekawych ludzi, reprezentujących różne kultury i religie. No właśnie – do tego była też potrzebna, dla wielu upragniona, Książeczka Żeglarska – marynarski paszport do świata, a nie każdy mógł takową mieć – trzeba było przejść weryfikację poprawności politycznej. Dzisiaj jest inaczej – odpukać :), kiedy chcemy możemy wsiąść do pociągu, autobusu, samochodu czy samolotu – i dowolnie spełniać swoje marzenia. Sklepy też nie wymagają wsparcia marynarskim biznesem… :(

Najnowsze nasze dzieło, a raczej dzieło kapitanów żeglugi wielkiej „Falami pisane 2. Wspomnienia kapitanów” oddaje w pewnym stopniu klimat tamtych czasów, obejmując również ich pracę zanim zostali „pierwszymi po Bogu” i nie o wszystkich zdarzeniach na statkach byli informowani… :) Bywało i tak, że trzeba było kapitana ze statku podstępem wyprowadzić na miasto, aby jego uwadze uszło jakieś biznesowe przedsięwzięcie członków jego załogi… – znaczy chodziło o to, aby się zbytnio nie stresował oczywiście… :) – ale o tym, być może w kolejnych tomach…

21 czerwca br. odbyło się w bardzo miłej i sympatycznej atmosferze wodowanie tego dzieła na winnym ich morskiej edukacji, pozostającym dla wielu kolebką nawigatorów i kadr morskich „Darze Pomorza” . Rozpoczęto od minuty ciszy ku pamięci właśnie zmarłych kapitanów Romana Dubieli i Zbigniewa Kucza.

Jak to w takich momentach bywa, samo wodowanie poprzedzone jest wystąpieniami, słowami wyrażającymi gratulacje i podkreślającymi wartość właśnie wydanej książki. Tak i tutaj, po wstępie i powitaniu, szczególnie przybyłych Pań – żon, matek, córek marynarzy, a nawet wykonujących dzisiaj zawód kapitana – przez Przewodniczącego Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej kpt. ż. w. Andrzeja Królikowskiego do przemówień takich doszło.

CSPI7981

CSPI8035Profesor Jan Kazimierz Sawicki – to w jego serii Ksiąg Floty Ojczystej tom nasz znalazł swoją 70-tą już pozycję. Usłyszeliśmy słowa pochwały, zadowolenia z rozwijania serii, ale i podtrzymywania pamięci o ludziach morza, ich trudnym zawodzie. Padły też słowa o nadziei na odrodzenie polskiej bandery i polskiej floty. [Wydaje się jednak, że nadzieje takie w dobie dzisiejszej globalizacji, zupełnie innego podejścia do zarządzania flotą, rozpowszechnienia z uwagi na ekonomię eksploatacji floty – tanich bander – nie mają szans na realizację. Dzisiaj mówimy o wielkich, światowego zasięgu armatorach, gdzie wymienia się ich nazwy, siedziby w danych krajach, lecz nikt ich nie utożsamia z wyspami, których bandery noszą. Bandera polska jednak zawsze powiewać będzie na „Darze Pomorza” , „Darze Młodzieży” i jego następcy, i naszych okrętach wojennych (a mówią, że tych akurat w najbliższych latach przybędzie). Dbajmy więc o polskie szkolnictwo morskie, aby dawało świadectwo naszemu pochodzeniu i morskiej wiedzy Polaków (dop. red.)].

Laudację wygłosił kpt. ż. w. Marek Marzec, samemu będąc już zaawansowanym człowiekiem pióra morskiego, współautorem wodowanej książki. Wydaje mi się tu celowym przytoczenie słów kapitana, tym chętniej, że i nam się tu sympatycznie dostało – kliknij.

CSPI8087Obecny podczas wodowania Przewodniczący Stowarzyszenia Starszych Mechaników Morskich Adam Stróżyk – gratulując tomu zapowiedział konkurencyjne dzieło ze strony Działu Maszynowego, gdzie taka zachęta na ostatnim spotkaniu trafiła do ich przekonania.

Zabrałem i ja głos od wydawcy książki – zachęcając do dalszej twórczości, również obecnych podczas spotkania przedstawicieli Działu Mechanicznego – starszych mechaników, ubolewając przy tym, że jako reprezentant w poprzednim życiu zawodowym Działu Hotelowego, niestety nie mam umocowania w Stowarzyszeniu Intendentów Morskich, którego jak do tej pory jeszcze nie założono… :( A pewnie i my mielibyśmy sporo ciekawego do opowiedzenia… :) – co, być może niedługo zacznę pomału czynić…

Ale też przyszedł ten moment najważniejszy – wodowania. Tutaj w ręce swe czerwoną różę wzięła Pani Irena Krella, żona człowieka morza, przewodniczącego Towarzystwa Przyjaciół „Daru Pomorza” – kapitana Stefana Krelli, a wcześniej córka, Małgorzata Płończak kilka miłych słów o rodzicach swych powiedziała. Wypowiadając stosowną formułę i kropiąc szampanem Pani Irena nadała książce jej morski status.

CSPI8096

Były też słowa od gości, Pani Małgorzata Szubrycht – w jej oko wpadł rozdział poświęcony pewnej „marynarzowej”. Chwilę później rozmawialiśmy o trudnych rodzinnych rozstaniach w marynarskich familiach. Zresztą zawodowo, pracując w bibliotece Akademii Marynarki Wojennej, jest miłośniczką książek, związała się ostatnio z działalnością Ligi Morskiej i Rzecznej. Jak powiedział mi prezes Ligi Andrzej Królikowski – właśnie zajmuje się (Pani Małgorzata) przygotowaniem wystawy ruchomej Lidze Morskiej i Rzecznej poświęconej.

CSPI8128

CSPI8131Kontradmirał dr inż. Czesław Dyrcz – tu padła zapowiedź własnych, morskich reminiscencji. Jako Honorowy Kapitan Żeglugi Wielkiej, ale i kapitan z praktyką morską, wieloletni dowódca ORP „Iskra”, na której dwukrotnie opłynął nasz glob – na pewno ma sporo atramentu w zapasie – czekamy :)

Wypowiadali się też Ci, którzy swe życie zawodowe z mostkiem kapitańskim łączą, a i nadzieją pisarską pozostają… :)

CSPI8139

Kapitan ż. w. Marek Sołtysiak – w morskiej rodzinie kapitana Leszka Góreckiego

CSPI8146

Kapitan ż. w. Katarzyna Pasiowiec

CSPI8141

Współautor książki kpt. ż. w. Wojciech Chamski

CSPI8151

Autorska wspólna fotka…

CSPI7988

… i tryskający dobrym humorem kapitan Henryk Wojtkowiak :)

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski