Tym razem nie obyło się bez wielu zaskakujących niespodzianek. Do regat zgłosiło się 31 jachtów. Na odprawie sterników dyrektor regat Mads Ehrhardt przypomniał, że startujemy w najtrudniejszych regatach w Danii. Wiadomo było, że będzie bardzo ciężka pogoda na trasie pierwszego etapu z Skovshoved do Skagen (138 nm). Do Skagen dopłynęło jedynie 15 jachtów. Reszta zawodników wycofała się z wyścigu, tym samym z całych regat. Powód to ciężkie warunki, bardzo silny wiatr dochodzący do 36 węzłów, przeciwny prąd i wysokie spiętrzone fale, awarie sprzętu, a nawet ciężkie kontuzje. Jeden z zawodników został ewakuowany przez helikopter ratowniczy po rozbiciu głowy.

Skagen

Ja żegluję na moim jachcie BUENA. Po silnym uderzeniu, większej fali niż inne, upadam na stalową podporę nóg i doznaję poważnej kontuzji pęknięcia żebra. Do Skagen pozostaje jeszcze 40 nm ale decyduję się na dalszą walkę. Wiatr wzmaga się na sile, wcześniej już zmieniłem Genuę na Foka. Teraz zakładam 1 i później 2 ref na Grocie. Najbardziej bolesne jest zrzucenie Grota. Muszę położyć się na bomie, aby porządnie związać szarpiący się żagiel. Żebro boli strasznie, a ryk wiatru zagłusza mój krzyk bólu. Na 5 mil przed metą wiatr wzmaga się jeszcze bardziej i mały 10 m2 Fok przykleja mnie do wody. Po zrolowaniu go do połowy żegluga staje się znośna. Przekraczam linię mety i nie mogę wpłynąć do portu. Silnik jest za słaby, żeby przezwyciężyć wiatr. Rozwijam Fok. Na pełnych obrotach silnika i kawałku Foka wpływam do portu. Wcześniej poinformowany zespół brzegowy Grzegorz Dudek i obsługa regat, łapie mój jacht w silne ręce i pomaga zacumować. Jestem wykończony i szczęśliwy że nie zostałem na morzu.

Po trzecim etapie w Assens zaplanowana jest jedna doba przerwy. Wreszcie możemy się spokojnie wyspać, najeść, naprawić uszkodzony sprzęt. Wieczorem żeglarze zaproszeni są przez mera miasta do włoskiej restauracji na wspaniałą kolację.

Dzień przerwy w Assens

Kolejny wyścig do Gedser – wycofują się kolejni zawodnicy. Tym razem nad człowiekiem zwycięża bezwietrzna pogoda. Buena stoi ponad 15 godzin we flaucie w okolicy ogromnej farmy wiatrowej. Wreszcie po północy powolutku rusza wiatr. Do mety mam jeszcze 5 mil, prędkość jachtu nie przekracza 1,5 węzła. Po czwartej rano docieram na metę. Dopłynięcie do portu, szybki prysznic, kolacjo – śniadanie, 5 godzin snu i kolejny start. Tym razem tryumfuję. Wiatr wieje z baksztagu. Buena na spinakerze wykręca 8 – 10 węzłów. Na ostatnią metę, zamykającą pętlę wokół Danii, w Skovshoved przypływam po przeliczeniu na 2 miejscu.

Flauta koło Gedser

Całe regaty ukończyło tylko 10 jachtów. BUENA w grupie Slow na miejscu 4 z 5, gdzie zaczynało 10 jachtów ale pięciu żeglarzy wycofało się. Drugim uczestnikiem z Polski był Piotr Parzy na jachcie HADRON, który ukończył regaty na 3 miejscu w grupie Slow.

Mimo że wszyscy walczą o złoto, na zakończeniu regat podkreślono, że każdy kto dopłynął wygrał. Wygrał z wodą i wiatrem, z trudami i z sobą samym. Wszyscy, którzy stanęli na starcie regat Quantum Denmark Rundt Singlegand zostali wpisani do elitarnego klubu samotników „5 Kroner Club”

Link do strony regat:

http://danmarkrundtsinglehand.dk/v2/

(Niestety wersja angielska strony nie jest uzupełniana, wszystkie informacje są na stronie duńskiej).

Władysław Chmielewski

Zdjęcia: QDRS, Władysław Chmielewski