30 kwietnia br. po niespełna dwóch miesiącach europejskich wojaży do Gdyni wrócił „Dar Młodzieży”. Zacumował jak zawsze przy Nabrzeżu Pomorskim, ok. godz. 10.00. Na żaglowcu odbywali swoją morską praktykę m.in. studenci drugiego rocznika gdyńskiej Akademii Morskiej (jako trzecia zmiana praktykantów w tym rejsie – po studentach z Akademii Morskiej w Szczecinie i Hogere Zeevaartschool w Antwerpii (zajrzyj tu – kliknij)

Manewry na dziobie prowadził Pierwszy Oficer Tomasz Maracewicz, znany w Gdyni również jako kapitan „Zawiszy Czarnego”, harcmistrz, jeden z założycieli Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, związany z gdyńskim Centrum Wychowania Morskiego ZHP

Na trapie – kapitan ż. w. Ireneusz Lewandowski – komendant fregaty

Jak powiedział kapitan o swoich podopiecznych: „(…) dzisiaj młodzież wydoroślała, wie czego oczekuje od życia. Próbujemy ich „uformować” do przyszłego życia na morzu poprzez poranne pobudki, poszanowanie bandery, sprawdzanie porządku i koi. Mimo dość krótkiego, dziewięciodniowego okresu na żaglowcu – mieli sporo zajęć z nawigacji, meteorologii i astronawigacji, szkolili się w nocy – odbywali praktykę właściwe 24 godziny na dobę. (…) Obecnie szkolimy adeptów naszej sztuki w kilku etapach. Powróciła tradycja „kandydatki” – gdzie młodzież nie mająca styczności z morzem przychodzi na statek aby zobaczyć i poznać „z czym to się je”. Potem przychodzą po pierwszym roku – praktykę odbywają ok. miesiąca, pływają na żaglach – mają szkolenie marynarskie, m.in. wygląd statku to zasługa wysiłku studentów. Po drugim roku dochodzi szkolenie zawodowe – nawigacja, astronawigacja, radar. Po trzecim to już praktyka na statku „Horyzont” – dwutygodniowa praktyka nawigacyjna i elektroniczna, rzucanie kotwicy i nawet manewry na redzie”

Pierwszy Oficer Tomasz Maracewicz: „Z młodzieżą zawsze pracuje się bardzo dobrze. Podchodzą jeszcze w dość dużym stopniu do pracy na morzu, na żaglowcu, ktoś mógłby powiedzieć, że z takim podejściem dość naiwnym, niemniej zawsze chętnie biorą się do pracy, chętnie wchodzą na maszty – zawsze rekomenduję – jeżeli ktokolwiek może pływać z młodzieżą – to jest to fajna zabawa.” Zapytany o zabezpieczenia podczas wspinaczek na maszty: „Obserwujemy ciekawą tendencję do większej ilości wypadków podczas używania zabezpieczeń, jednak kiedyś, mimo, że było ich mniej – były skuteczniejsze – jak ktoś już spadł – to raczej nie było co zbierać… Sporo osób, które ma wejść na maszty bardzo się boi – ale sposób szkolenia dzisiaj jest taki, że bardzo szybko przełamujemy ten strach, w każdej załodze jest niewielki odsetek tych, którzy nie są w stanie przełamać swoich obaw i nie wchodzą w górę. Natomiast szkolenie nawigacyjne – uczestniczą w normalnych wachtach nawigacyjnych – zawsze na mostku jest czterech studentów w funkcji asystenta nawigacyjnego, funkcji „oka”, prowadzą nawigację w tzw. dzienniku szkolnym, wykreślają kursy na mapach, pozycje itp. Oprócz tego mamy też mostek szkolny dla studentów, gdzie mogą prowadzić nawigację na swoich własnych mapach „na sucho”, ale w oparciu o prawdziwe dane i prawdziwe sytuacje.” Jak jeszcze dodał: „Nasz „Dar Młodzieży” jest w stanie z każdego zrobić marynarza :)

A tak wyglądała nasza fregata 1 maja 2017 roku od strony Zatoki Gdańskiej, na której odbywały się regaty otwarcia sezonu w Jacht Klubie Marynarki Wojennej „Kotwica” – o czym wkrótce…

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski