W miniony czwartek, 18 maja 2017 roku, w auli Prof. Kazimierza Bielskiego Akademii Morskiej w Gdyni odbyło się XII Walne – mające charakter nadzwyczajnego – Zebranie Oddziału gdyńskiego Stowarzyszenia Starszych Mechaników Morskich.

Spotkanie otworzył wiceprzewodniczący Rady Oddziału inż. Lechosław Bar, już w pierwszych słowach wystąpienia prosząc obecnych o uczczenie minutą kontemplacji i ciszy pamięć przewodniczącego Stowarzyszenia Adama Stróżyka, który odszedł na wieczną wachtę w zeszłym miesiącu, oraz zmarłego w styczniu tego roku w Portugalii, absolwenta Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni w roku 1947, inż. Władysława Kossakowskiego. Tuż potem omówił cel zebrania: przedstawił konieczność wyboru nowego przewodniczącego i obsadzenia w Radzie Oddziału – choćby ze względu na długotrwałą chorobę prof. Jana Rosłanowskiego – wakujących od pewnego czasu funkcji.

Dalszą część posiedzenia poprowadził inż. Adam Tarnawski, starszy mechanik senior, który godność tę objął po aklamacyjnym wyborze, występując z sugestią zatwierdzenia porządku obrad oraz dokonania wyboru komisji mandatowej, skrutacyjnej i ustaw.

Po dopełnieniu wymogów formalnych przeprowadzono wybór nowego przewodniczącego. Wobec zgłoszenia z sali jednej kandydatury (zebrani wskazali tu na Lechosława Bara), przeprowadzono określone procedurami głosowanie. W jego wyniku nieomal jednomyślnie – jeden z obecnych wstrzymał się od głosu, pozostałych czterdziestu trzech wniosek o zaufanie do pretendenta aprobowało – opowiedziano się za uznaniem, że prezesem gdyńskiego Oddziału Stowarzyszenia zostaje inż. Lechosław Bar.

Szczególnie ważnym, ale i pilnym zadaniem nowej Rady… – powiedział o najbliższych planach powołanego gremium inż. Bar, dziękując zarazem za wybór – jest kwestia uporządkowania spraw dokumentacyjnych. Wiąże się to przede wszystkim z naszym statutem, który pochodzi z 2003 roku i nie do końca przystaje do otaczającej nas rzeczywistości. W związku z taką konkluzją pojawia się nakaz chwili, aby na nasze najbliższe Walne Zebranie przygotować listę niejasności statutowych, które wymagają bezwzględnej korekty, uzupełnienia, bądź całkowicie nowej denotacji. Musimy zatem, oświadczał:

  • usunąć sprzeczności legislacyjne dotyczące choćby sposobu wyboru Rady Głównej i Rady Oddziału
  • ujednolicić przepisy i ustalenia oraz doprowadzić do formy, aby miały one klarowne, jednoznaczne brzmienie
  • zmodyfikować i wykreować nieco odmienną rolę, nowy sposób pracy dla sekretarza Stowarzyszenia
  • zweryfikować listę członków Oddziału, ustalić ilu nas faktycznie jest, ile osób aktywizuje naszą działalność
  • przemyśleć, jakie kroki powinny być podjęte, ażeby spełnić dodatkowe kryteria uprawniające do uzyskania w statucie zapisu mówiącego, że stanowimy „organizację pożytku publicznego”. Paragrafu, który da nam możność dostępu do owego jednego procenta z odpisu podatkowego od osób fizycznych, a który to odpis mógłby zasilić nasze skromne przecież konto, powiększając niewielkie zasoby finansowe Stowarzyszenia. Wreszcie
  • sprawić, aby nasze spotkania miały bardziej urozmaicony charakter, aby stały się miejscem, które zaoferuje dostęp do nowych informacji społecznych (socjalnych), technicznych czy prawnych. Aby możliwa była pomoc prawna ze strony Stowarzyszenia dla członków, którzy jej potrzebują.

W dalszej części zebrania dokonano wyboru dwóch osób, które uzupełnią pozostałe do objęcia mandaty w Radzie Oddziału. W tajnym głosowaniu – co obwieściła komisja skrutacyjna – najwięcej głosów padło na inż. Romana Pierzyńskiego i st. mechanika seniora Lecha Rezlera, a rezultat sukcesji przyjęto gromkimi oklaskami. Niewiele też później ukonstytuowała się nowa Rada Oddziału, której kolejnym wiceprzewodniczącym (obok Irka Kuligowskiego i Stefana Skwiercza) został Lech Rezler, a sekretarzem Roman Pierzyński.

Po ogłoszeniu komisji skrutacyjnej wystąpił jeden z współzałożycieli SSMM, jego pierwszy wiceprzewodniczący, inż. Rezler. W krótkiej przemowie przywołał przesłanki jakimi kierowano się organizując Stowarzyszenie, przypomniał zasady i stawiane cele, prezentował początki tworzenia statutu i struktur w niełatwych czasach stanu wojennego. Dniach, kiedy powoływanie jakichkolwiek związków i organizacji było przedsięwzięciem mozolnym, zawiłym i wypełnionym piętrzącymi się trudnościami.

Dzisiaj, obserwując sposób funkcjonowania Stowarzyszenia, czuję się lekko zdegustowany… – stwierdził Rezler. – Kiedy w latach 1980-1981 powoływaliśmy tę szacowną organizację do życia, chcieliśmy, aby jednoczyła nas, kształtowała poczucie solidarności, aby nasze doświadczenie i wiedza służyły szeroko pojętej gospodarce morskiej kraju. Byliśmy zatem obecni na uczelniach morskich, zasiadaliśmy w Radach Wydziału, swoje zdanie prezentowaliśmy w przeróżnych komisjach i zespołach opiniotwórczych. Przyjmując wówczas za motto, za obowiązującą dewizę naszych poczynań słowa profesora Kotarbińskiego: „zależy nam na tym, aby sprawy, na których nam zależy, zależały od nas samych” – dbaliśmy więc o naszą reputację. Kładliśmy duży nacisk, aby Stowarzyszenie Starszych Mechaników Morskich stawało się synonimem wysokiej rangi, prestiżu, środowiskowego uznania. W chwili obecnej, mówię to ze smutkiem, zniknęliśmy. Nigdzie nas nie ma. Nawet charakter uczelni morskich w coraz mniejszym stopniu zaznacza i akcentuje swoją „morskość”, optując za politechnicznym modelem studiów, a czasy gdzie pośród wykładowców spotykało się praktyków, dyplomowanych inżynierów starszych mechaników (wspomnę tu choćby profesora Włodarskiego, Słoniewskiego czy Górskiego), należą, niestety, do przeszłości. Nie podoba mi się również – chociażby z powodów historycznych – zgłaszany już wcześniej pomysł, aby zmienić nazwę organizacji. Aby stała się ona Stowarzyszeniem Starszych Oficerów Mechaników Morskich. Tworząc to szczególne gremium mieliśmy jasne założenia i dążenia. Dlatego też chciałbym, abyśmy pamiętali: czego chcemy i do czego zmierzamy. Ażeby określenie „kultywowanie tradycji” nie nabrało sensu pustego, nie znaczącego nic frazesu. Aby mieć na uwadze fakt historycznej ciągłości i znać wymowę oraz wartość tego pojęcia.

Nowy skład Rady Oddziału, od lewej: Jan Michalewski, Władysław Dziurżański, Stefan Skwiercz, Roman Pierzyński, Lechosław Bar, Lech Rezler, Irek Kuligowski i Adam Tarnawski

Kierujący tokiem obrad inż. Adam Tarnawski zamknął tę część spotkania, proponując podjęcie dyskursu na nurtujące środowisko tematy. Polemiki, w której – jak dało się szybko zauważyć – dominowały kwestie organizacyjne. Poruszono więc zagadnienie:

  • upoważnienia Rady Oddziału do delegowania członków naszego gremium do organów i organizacji, gdzie byliby reprezentantami Stowarzyszenia
  • obecności sztandaru SSMM na uroczystościach o charakterze religijnym i państwowym (tu przypomniano, że kwestie te porządkuje regulamin uchwalony przed laty, do którego należy sięgnąć i przestrzegać zawartych tam zapisów)
  • powołania zespołu ds. zmian statutu, który zebrane postulaty przekazałby Radzie Głównej, a ta – po uwzględnieniu uwag kolegów z Oddziału szczecińskiego – propozycje te zaprezentowałaby na Walnym Zebraniu
  • ustosunkowania się do zadekretowanej w roku 2015 sugestii, aby przeprowadzić zmianę tytulacji Stowarzyszenia, dodając do nazwy słowo „oficer” i określenia naszego forum jako: Stowarzyszenie Starszych Oficerów Mechaników Morskich
  • założenia domeny, a w konsekwencji strony internetowej, do której dostęp mieliby wszyscy członkowie Stowarzyszenia, a która mogłaby się też stać miejscem publikacji elektronicznej wersji kroniki
  • utworzenia osobistego konta w poczcie mailowej, które dawałoby możliwość wejścia na serwer obsługujący przywoływaną wyżej domenę.

Walne Zebranie zamknął prowadzący spotkanie inż. Adam Tarnawski, dziękując przybyłym za obecność i aktywny udział w dokonanych tu rozstrzygnięciach i ustaleniach.

Ryszard Leszczyński, st. oficer mechanik

Zdjęcia: Cezary Spigarski, Intendent Okrętowy II klasy :)