… czyli historie mieszkańców, budowniczych, zwykłych ludzi, których drobne, osobiste marzenia przerywały i zmieniały wielkie wydarzenia, zachodzące na przestrzeni lat w Gdyni – mieście, które pokochali i tworzyli.

10 lutego 2017 roku, przy okazji obchodów 91. rocznicy nadania praw miejskich niewielkiej wiosce Gdynia, przyszłemu Polski „oknu na świat” – swój wernisaż miała wystawa stała „Gdynia – dzieło otwarte”, przygotowana przez zespół Muzeum Miasta Gdyni. Tego dnia od godz. 12.30 można było skorzystać nie tylko z osobistych, kuratorskich oprowadzeń w wykonaniu dyrekcji muzeum (swoją wiedzą o historii miasta dzielili się wicedyrektor Agata Abramowicz i dyrektor Jacek Friedrich), także wziąć udział w akcji „Z tornistrem na plecach” (specjalnym programie edukacyjnym) oraz oddać swój wizerunek do tworzonego właśnie nowego albumu gdynian.

CSPI6463

Otwierający wystawę element patriotyczny, plakat zachęcający do wstąpienia do świeżo utworzonej w 1917 roku Armii Polskiej, dowodzonej przez generała Józefa Hallera. Plakat z 1920 roku z wizerunkiem generała „Wstąp do wojska. Broń Ojczyzny”

Specjalnie na otwarcie przygotowano, w ciekawej formule wydawniczej katalog opisujący dokładnie całą wystawę. Poświęcona jest historii gdynian i do dzisiaj budowanego przez nich miasta. A wszystko to z uwzględnieniem nie tylko radosnych momentów tej historii, również z ukazaniem tragicznych kolei losów podczas II wojny światowej, w latach powojennych z niekoniecznie tu lubianym systemem wielkiej społecznej wspólnoty majątkowej, uwieńczonym okresami zmagań roku 1970 i później 1980… I o tym skąd tu przybywali, co i jak budowali w założonej od początku formule modernistycznej. Ale też i o tym kto, i dlaczego do nich strzelał…

CSPI6758_popIdeę wystawy podsumował w swoim wstępie do katalogu „Gdynia dzieło otwarte” dyrektor MMG Jacek Friedrich: „W cieniu wielkich dziejowych i społecznych procesów toczyło się wszakże zwykłe życie. Gdynianki i gdynianie kończyli gdyńskie szkoły, w gdyńskich kościołach brali śluby, na gdyńskich cmentarzach chowali swoich zmarłych, dbali o swoje gdyńskie kamienice, do pracy w gdyńskiej stoczni jeździli gdyńskimi trolejbusami, w gdyńskiej hali robili zakupy, z Gdyni wypływali w morze, do Gdyni wracali. (…) Ta opowieść byłaby jednak niemożliwa bez samych gdynian – bez wspomnień, którymi się z nami podzielili; bez rodzinnych albumów, do których pozwolili nam zajrzeć; bez pamiątek i fotografii, które nam ofiarowali…

CSPI6499

Godzina 16.00, 10 lutego 2017 roku: „Zapraszam Was wszystkich do obejrzenia wystawy i wysłuchania historii prezentowanych tu eksponatów. (…) Nie proście mnie tylko abym się tłumaczył, dlaczego wystawa nie pokazuje takich, czy innych gdyńskich, pamiętanych przez Was rzeczy. Nie prezentuje tych i tysięcy innych, im podobnych. Jest fragmentem, zbiorem pamiątek takich, jakie sami posiadacie w Waszych domach.” Po czym rozpoczął swoją opowieść, opowieść trwającą niemalże półtorej godziny…

CSPI6613

Jedna z takich drobnych pamiątek, przywieziona z morskiej podróży przez Władysława Miegonia, tragicznie zmarłego radiooficera statku „Leros Strength” podczas katastrofy u wybrzeży Norwegii 8 lutego 1997 roku. Jego syn, Tomasz, jest dzisiaj dyrektorem przylegającego do Muzeum Miasta Gdyni – Muzeum Marynarki Wojennej. Muszę tu dodać, że mówiąca m.in. o tej katastrofie morskiej, książka wydana przez naszą fundację w formie IV tomu całej serii im poświęconej, autorstwa Ryszarda Leszczyńskiego – „Ginące frachtowce” – właśnie w Muzeum MW miała swoje pierwsze spotkanie z czytelnikami – zajrzyj tu – kliknij

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski