Wizyta tego niemal 80-letniego żaglowca miała miejsce w dniach 26-29 lipca br. Cumował przy Nabrzeżu Pomorskim w centrum miasta, można go było odwiedzić i dotknąć z bliska.

W samo południe, 28 lipca br., żaglowiec odwiedził Tadeusz Urbaniak

„Mircea” to trójmasztowy bark o długości 82 m, szerokości 12 m, wysokości 44 m i zanurzeniu 5,2 m. Powierzchnia żagli to 1748 m². Na pokład jednostka może zabrać 185 osób załogi. Zbudowano go w hamburskiej stoczni Blohm & Voss w 1939 roku. Jest jedną z pięciu siostrzanych jednostek tego samego typu. (cs)

Trochę o historii żaglowca

(za: http://www.legendamorska.pl)

Pozostałe to „Horst Wessel” (po II wojnie światowej przejęty przez USA, obecnie jako „Eagle” w eksploatacji US Coast Guard), „Albert Leo Schlageter” (obecnie „Sagres” pod banderą portugalską), „Gorch Fock” (po II wojnie światowej pod banderą ZSRR jako „Towariszcz”, odkupiony wrócił do pierwotnej nazwy, zacumowany jako statek-muzeum w Stralsundzie). Ostatnim jest drugi „Gorch Fock”, żaglowiec Bundesmarine,  zbudowany w 1958 roku według zmodyfikowanych planów poprzednika.

29 lipca br. ok. godz. 9.00 żaglowiec powoli kończył swoją w Gdyni wizytę, a jego załoga szykowała się do parady rejowej

Do służby żaglowiec wszedł 16 stycznia 1939 roku. Nazwany na cześć Mirczy Starego (1386-1418), władcy Wołoszczyzny, który odebrał Turkom Dobrudżę i dbał o rozwój żeglugi, dzięki czemu za jego panowania hospodarstwo wołoskie, obejmujące część ziem dzisiejszej Rumunii, aktywnie włączyło się w morską działalność handlową.

Przed II wojną światową bark odbył jedną podróż szkolną na Morze Śródziemne, zawijając m.in. do Palermo, Tulonu, Gibraltaru, Algieru, Aleksandrii.

Parada rejowa załogi żaglowca – nie tylko widzialna, ale również słyszalna. Żegnali się z Gdynią donośnym „Hurrra!”

Po II wojnie światowej żaglowiec przejęty został przez ZSRR, a pod banderę rumuńską wrócił w efekcie dyplomatycznych zabiegów w 1946 roku. Eksploatowany był w podróżach szkolnych z kadetami rumuńskiej marynarki wojennej. Pływał głównie po Morzu Czarnym i Śródziemnym, ale wypływał także na Atlantyk. W 1976 roku „Mircea” uczestniczył w wielkim zlocie żaglowców z okazji 200-lecia Stanów Zjednoczonych, gdzie spotkał się m.in. z „Darem Pomorza”.

Pogarszający się stan techniczny żaglowca sprawił, że w 1994 roku trafił do stoczni na długich 8 lat. Od 2002 roku ponownie pojawił się na szlakach żaglowej flotylli, uczestnicząc w licznych regatach i  zlotach żaglowców szkolnych.

Dzięki, jak zawsze, wielkiemu zrozumieniu i uprzejmości prezesa gdyńskiego WOPR-u, Andrzeja Bełżyńskiego – udało nam się na kilka chwil wypłynąć na Zatokę Gdańską i pożegnać żaglowiec poza portowym falochronem

Na Bałtyk, rumuński bark trafił, zgłoszony do regat Sail Training International w etapach Halmstad-Kotka i Kotka-Turku. W tym ostatnim porcie spotka się z naszym „Darem Młodzieży”. Nie przewidziano udziału „Mircei” w finale regat w Szczecinie, jedynym więc polskim portem na bałtyckiej trasie pozostanie Gdynia.

Była to wizyta o charakterze roboczym, a celem – uzupełnienie zapasów. Gospodarzem wizyty była polska Marynarka Wojenna. Co ciekawe na pokładzie rumuńskiego żaglowca szkolić się będą czterej podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Zdjęcia: Tadeusz Urbaniak i Cezary Spigarski (również komentarz)