Jakiś czas temu, 12 grudnia br. (inne zadania wykonywane w ostatnim czasie nie pozwoliły mi pokazywać wielu zdarzeń na bieżąco), odbyło się tradycyjne spotkanie opłatkowe Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni. Spotkanie, któremu duchowo przewodniczył biskup pomocniczy gdański ks. dr Zbigniew Zieliński, miało miejsce tradycyjnie na statku Żeglugi Gdańskiej „Agat”, cumującym przy Nabrzeżu Pomorskim. Jak co roku, oprócz członków Stowarzyszenia przybyło wielu gości. Pojawili się honorowi członkowie SKŻW: sędzia Witold Kuczorski, Tadeusz Zielonka z Remontowa Holding, profesor kpt. ż. w. Daniel Duda, emerytowany dyrektor firmy Chipolbrok S.A. – Andrzej Karnabal, „Latający Holender” Bohdan Sienkiewicz, był też duszpasterz ludzi morza ks. Edward Pracz.

Rolę gospodarza spotkania przyjął na siebie, wybrany w październiku br. na Przewodniczącego SKŻW dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni Wiesław Piotrzkowski, do wspólnego śpiewania kolęd, po przywitaniu wszystkich przybyłych zachęcał wiceprzewodniczący SKŻW Andrzej Królikowski, a jako pierwszy kolędę zaintonował właściciel i gospodarz jednostki kpt. ż. w. Jerzy Latała.

Odczytaniem ewangelii wg św. Łukasza zajął się ks. Edward Pracz.

Następnie do wszystkich zwrócił się ks. dr Zbigniew Zieliński. Jak powiedział: „Kiedy przed rokiem byłem tu z Wami po raz pierwszy byłem wyjątkowo stremowany z powodu wielkiego szacunku, w którym mnie wychowano w stosunku do ludzi morza, ale i wcześniej wysłuchawszy słów ojca arcybiskupa (przypomnę – w roku ubiegłym odsłuchano słów nagrania nieżyjącego Tadeusza Gocłowskiego – dop. red.), dla którego zawsze w sercu nosiłem wielki szacunek i myślałem, że dzisiejsze spotkanie będzie już dla mnie dużo łatwiejsze. (…) Boże Narodzenie to wydarzenie, które wielu rozczula, nawet kapitańskie twarde serca, ale nawet te najtwardsze są miękkie w zetknięciu z dobrem. I to jest to niezwykłe piękno, które towarzyszy nam, ludziom morza. Morza, które oddziela i pomaga nam oddzielać plewy od ziarna. To właśnie hart, który zdobywamy na morzu w trudnych doświadczeniach sprawia, że dużo łatwiej od innych widzimy co naprawdę w życiu się liczy, jaką wartość ma przyjaźń, dobrze wykonywany zawód, solidnie wykonywana praca, od której tak wiele, zwłaszcza w przypadku marynarzy zależy. Jest jeszcze jedna zaleta. Na morzu jest jak nigdzie indziej doświadczana bliskość Boga…

Nie zabrakło też, tuż przed przystąpieniem do wzajemnego składania sobie życzeń i dzielenia się opłatkiem, barwnego wystąpienia kapitana seniora, poety Henryka Wojtkowiaka.

Po zakończeniu tej części wieczoru wszyscy udali się na tradycyjnie przygotowany na burcie „Agata” poczęstunek.

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski