W ramach tegorocznych XIX Międzynarodowych Targów Morskich i Konferencji BALT EXPO 2017, 11-13 września 2017 r., w dniu 13 września odbyła się konferencja pt. „Obecne i przyszłe wyzwania w zakresie kształcenia kadr dla przemysłów morskich i możliwości ich realizacji. Jaki model kształcenia?”

W dyskusji panelowej poświęconej tej tematyce udział wzięli przedstawiciele stoczni, wyższych uczelni morskich, Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, Krajowej Izby Gospodarki Morskiej oraz Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku. Już po raz kolejny na ważnej dla środowiska morskiego imprezie międzynarodowej (na początku czerwca 2017 r. – 5. Międzynarodowy Kongres Morski w Szczecinie), głośno mówiono o problemach szkolnictwa zawodowego w powiązaniu z funkcjonowaniem rynku pracy.

Kadra sektora morskiego to obecnie ok. 100.000 osób plus ok. 35.000 marynarzy pływających na całym świecie na statkach obcych bander. W regionie nadmorskim 7,5% osób czynnych zawodowo jest zatrudnionych w sektorze morskim. Natomiast przy produkcji i remoncie statków ok. 30.000 osób. Przyznać należy, że jest to potężna grupa pracowników, ale pomimo tego przedsiębiorstwa gospodarki morskiej wykazują zapotrzebowanie na kadry. Według przedstawicieli stoczni (produkcja i remont statków), firmy potrzebują wykształconych, wykwalifikowanych pracowników, którzy będą brali udział w procesie produkcyjnym.

Wskazano na bardzo niskie bezrobocie oraz na uwarunkowania demograficzne, które na przyszłość są niepokojące. Obecnie na rynku w Woj. Pomorskim jest rekordowa liczba ofert pracy ok. 12.000, ale nie ma chętnych. Obszary zasobów ludzkich, które można „zagospodarować” to osoby bierne zawodowo, absolwenci wyższych uczelni, którzy jakoś sobie radzą, np. umowy zlecenia, a także osoby z wykształceniem zawodowym, które nie chcą pracować w wyuczonym zawodzie. Osobną grupę stanowią absolwenci liceów ogólnokształcących, którzy po ukończeniu szkoły rejestrują się jako osoby bezrobotne – nie mają żadnych kwalifikacji i trudno jest im odnaleźć się na wymagającym rynku pracy. Duży potencjał i możliwości tkwią natomiast w pracownikach obcokrajowcach, którzy wypełniają tę lukę na rynku pracy (ale to nie rozwiąże naszych problemów).

Zwrócono uwagę na „zmiany potrzeb edukacyjnych”. Na każdym poziomie – kadra zarządzająca, projektanci, bezpośrednia produkcja – występuje problem „braku rąk do pracy”; spada liczba osób bezrobotnych i wyczerpują się zasoby ludzkie. Zadano pytanie: jaką mamy ofertę edukacyjną dla osób przybywających z innych krajów ?

W ostatnim dwudziestoleciu mieliśmy do czynienia ze swoistym „boomem edukacyjnym” – dostępność matury, płatne wyższe uczelnie. Pojawił się stereotyp, że kształcenie zawodowe jest gorsze od ogólnego, że niby te osoby po szkołach zawodowych różnego szczebla „do niczego się nie nadają”. Nic bardziej mylnego. Właśnie tu do kształcenia zawodowego idą i muszą iść najlepsi. Podkreślić należy, że szkolnictwo zawodowe wywodzi się z naszego wspaniałego rzemiosła, które to później zostało przejęte przez zakłady pracy.

Zaznaczono, że z punktu widzenia obecnych i przyszłych potrzeb kadrowych gospodarki (szczególnie zapotrzebowania na pracowników w bezpośredniej produkcji), niewłaściwy jest udział procentowy szkół (liczba uczniów) w rynku edukacyjnym tj. obecnie ok. 50% to licea ogólnokształcące, ok. 37% technika i ok. 17% zasadnicze szkoły zawodowe (od 1 września 2017 r. szkoły branżowe I stopnia).

Wskazano na perspektywy/oczekiwania zmian w szkolnictwie zawodowym:

– kształcenie dualne, zwiększenie liczby godzin warsztatów, pracowni i praktyk zawodowych, także dodatkowe certyfikowanie umiejętności uczniów,

– zacieśnienie współpracy z pracodawcami,

– wprowadzenie doradztwa zawodowego obecnie już na poziomie szkoły podstawowej,

– kształcenie ustawiczne – na przestrzeni najbliższych 20 lat zniknie szereg zawodów.

Taką wisienką na torcie była opinia jednego z uczestników dyskusji, a mianowicie: „Chwała tym samorządom i dyrektorom, którym udało się utrzymać szkoły techniczne zawodowe; teraz są realizowane działania mające na celu odtworzenie potencjału technicznego szkół”.

Tylko jeszcze trzeba zmienić mentalność ludzi.

Mgr inż. Anna Wasilewska

Dyrektor CONRADINUM

Zdjęcia: Cezary Spigarski