Dzisiaj, 13 maja br., w samo południe wystartowały pierwsze tegoroczne regaty pełnomorskie WarmUp Doublehanded Challenge. Jak mówi ich pomysłodawca i organizator Paweł Wilkowski, ten dość wczesny, majowy termin rozpoczęcia zmagań na Bałtyku jest specjalnie dla tych, którym brakuje cierpliwości i nie mogą doczekać się pełnego sezonu żeglarskiego. Jednocześnie regaty stanowią test sprawdzający stan przygotowania jednostek do sezonu.

W środku prezes PZŻ Tomasz Chamera

Rozpoczęto ok. godz. 11.00 odprawą bezpieczeństwa i meteorologiczną. Podczas tego otwarcia swoją obecność wraz z dobrym słowem na start zaznaczył świeżo pełniący swe obowiązki prezes Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Chamera, do którego też trafiła flaga regat Doublehanded z rąk Pawła Wilkowskiego.

Rozpoczęcie słowem Pawła Wilkowskiego

Od lewej: Paweł Wilkowski, Tomasz Chamera, sędziowie regat: Sebastian Wójcikowski i sędzia główny Bartosz Gruszka

Wspólne zdjęcie uczestników – załóg 9 jachtów biorących udział w regatach

Krótkie przypomnienie zasad, podział na grupy – każda załoga otrzymała ściągę, aby pamiętać o najważniejszym – czyli dokąd i którędy – ot, tak na wszelki wypadek… :)

Jeszcze tylko pożegnanie z języczkiem… i do regat!

„Hej dziewczyno, spójrz na misia, On przypomni przypomni chłopca ci…”

Moje utrapienie – foto konkurencja, niestety bardziej znany ode mnie :( „Latający Holender” Bohdan Sienkiewicz :)

Miało być ciepło – było, miało być pięknie – było, miało wiać… – było tylko pięknie :(

No tak, przy dzisiejszej szalonego wiatru pogodzie, niektórzy mieli trochę pod górę…

No i poszli, ale chyba zdjęcia nie oddadzą dynamiki tego ruchu… :(

Siłą rzeczy, przy pięknej, słonecznej, zalewającej błękitem, bezchmurnej pogodzie – wystartowali na trasę liczącą sobie 120 mil, i nawet lekki podmuch wiatru, na który bezskutecznie oczekiwali nie pojawił się nawet na krótką chwilę. Niemniej nie było też zakłóceń pięknie odbijających się na „miękkiej” wodzie jachtów – żeglarska sielanka… :) Niestety, honorowo rzecz traktując, nie mogli wspomagać się pagajami… :( – czyli czas powrotu pozostaje małą zagadką – jest szacowany na godz. pomiędzy 5.00 a 12.00 dnia następnego.

Załoga Yacht Klubu Stal w osobach Komandora Kajetana Kilanowskiego z dzieckiem – bez obaw, ten jacht mają szczelny… :)

Tekst i zdjęcia (znaczy ładne zdjęcia): Cezary Spigarski

PS.

I jeszcze jedno – można ich znaleźć tutaj – kliknij :)