30 kwietnia br., w gdańskiej Marinie Delphia (Górki Zachodnie, znaczy tam, gdzie kończy się Polska i zaczyna żeglarstwo) odbyła się niecodzienna uroczystość. Otóż miał miejsce chrzest jachtu „Opole” . Jacht ten, dotąd znany pod nazwą „True Delphia” i należący do Andrzeja Kopytki, zmienił nazwę z uwagi na ważne żeglarskie wydarzenie. Do regat OSTAR 2017 wyruszył na nim kolejny polski żeglarz-samotnik właśnie Kopytką Andrzejem zwany.

Zanim jednak do tego doszło odbyła się specjalnie zorganizowana konferencja prasowa, na której można było przepytać żeglarza na tę okoliczność. Mnie udało się zamienić z bohaterem dnia kilka słów tuż przed nią.

Jak mi powiedział, dzisiejszy rejs przebiegnie w trzech etapach. W pierwszym z nich, do Świnoujścia, jacht popłynie pod dowództwem kapitana Andrzeja Kopytki wraz z czteroosobową załogą, gdzie nastąpi zmiana kapitana. Drugi etap odbędzie się do Antwerpii, dokąd, po załatwieniu wszelkich spraw zawodowo-lądowych przyjedzie Andrzej Kopytko i poprowadzi jednostkę w trzecim etapie do angielskiego Plymouth. Całość tej eskapady oblicza na ok. trzy tygodnie. W tym czasie będzie się mógł przekonać o właściwym przygotowaniu jachtu (miał trochę modyfikacji i przygotowań do spełnienia wymagań tej trudnej trasy) do pokonania bardzo wymagającego Północnego Atlantyku. Po około tygodniowym pobycie w Plymouth, 29 maja, na znak (wystrzał armatni) wyznaczonego okrętu Royal Navy wyruszy w towarzystwie innych śmiałków-samotników na podbój oceanu, aby, jak mówi, po 28 dniach i zaraz też dodaje, że może uda się szybciej… :) dotrzeć do amerykańskiego Newport – celu tego wysiłku.

W przeddzień regat kapitan Kopytko będzie brał udział w uroczystych obchodach 50-lecia najszybszego przepłynięcia dookoła świata w samotnym rejsie na trasie Plymouth – Sydney – Plymouth (z opłynięciem Przylądka Horn), czego w 119 dni dokonał legendarny żeglarz Francis Chichester.

Zapytałem o czas, który upłynął od momentu rozpoczęcia przygotowań? „W 2013 roku podjąłem decyzję aby jednak spróbować zrealizować swoje marzenie. Od dziecka zawsze marzyłem o przepłynięciu Atlantyku, niekoniecznie w formie tak zorganizowanej, jak OSTAR. Jednak biorąc pod uwagę koszty (jak dodał nieco później – budżet projektu przekroczył już 150 tys. PLN) takiego przedsięwzięcia – łatwiejsza jest realizacja marzeń przy zainteresowaniu swoim pomysłem sponsorów, przy okazji tak prestiżowego światowego wydarzenia.” Sporo ciepłych słów wypowiedział też w kierunku Krystiana Szypki (uczestnika OSTAR 2013 – wówczas pod hasłem: „OSTAR for Dydek” – z dedykacją dla znanej polskiej koszykarki) i jego osobistego zaangażowania w przygotowania szkoleniowe pod kątem samotnego przejścia Atlantyku, ale i nie tylko – sporo też przekazał różnego rodzaju przydatnych w takim rejsie przedmiotów, ułatwiających samotnicze zmagania. „Część kosztów udało się zrefinansować poprzez rejsy transferowe – dzięki opłatom wnoszonym przez uczestników rejsów. Jednak wyprawa nie byłaby możliwa bez udziału partnerów i sponsorów. W ostatnim czasie udało się pozyskać sponsora tytularnego – Miasto Opole, które obchodzi właśnie swój piękny Jubileusz – 800 lat od nadania mu praw miejskich – dzięki temu dysponowało pewnym zasobem gotówki na swoją promocję, zyskuje przy tym promocję ponadregionalną – światową.

Jesteś bogatym człowiekiem? (Musiałem zadać to pytanie…) „Nie – żeby to „spiąć” brałem kredyt… Mieszkam daleko od morza i to moje pływanie nie jest takie proste, wyjazd na weekend powoduje po powrocie „zapałki w oczach”. Dla mnie, informatyka, żeglowanie jest pasją, ale i dobrą odskocznią od komputera…

Które miejsce planujesz zająć? „Zgodnie z ideą OSTAR, wygrywa ten kto dopłynie – więc planuję wygrać… Nastawiam się na dopłynięcie, jest to mój pierwszy start w tych regatach i pierwszy samotny rejs przez Atlantyk – chcę go ukończyć. Zresztą obiecałem żonie zachować spokój i nie szaleć…

Kapitan Andrzej Kopytko i załoga jachtu „Opole” na rejs do Plymouth

O godzinie 13.00 rozpoczęła się zaplanowana konferencja. Tutaj rozwinął swoje plany na długość rejsu: „Zakładam ok. 28 dni, Atlantyk rozda karty, ale fajnie byłoby z tego terminu kilka dni urwać – będę bardzo zadowolony, jeżeli uda mi się w 25 dni.” Trasa? „Pierwotnie zakładałem najkrótszą trasę po ortodromie (zakładam, że wiecie o co chodzi – mnie nie pytajcie… -:( dop. red.), najcięższą i najbardziej wymagającą. Natomiast po rozmowach z tymi, którym dane już było pokonać Atlantyk – skłaniam się ku trasie po loksodromie lub trochę poniżej. Wszystko będzie wiadomo po starcie – to zależy od prognoz dot. wyżu azorskiego – będę starał się go ominąć.” Pomysł i projekt? „Pomogła mi masa fantastycznych ludzi, którzy się na tej mojej drodze pojawili. Chciałem moje marzenie o rejsie zrealizować przy okazji regat OSTAR, moją inspiracją w 2013 roku był też Krystian Szypka, który wtedy tę trasę i te regaty ukończył. (…) Kluczowym partnerem przy rozpoczęciu projektu była i jest Stocznia Jachtowa Delphia Yachts, która otworzyła te drzwi i wskazała, i zaprosiła innych partnerów.” Tutaj wyraził wdzięczność wszystkim wspomagającym, a widać ich symbole na burtach i żaglach jachtu „Opole” .

Delphia, Ewa Kot: „Dla nas to było duże wyróżnienie, że Andrzej chce na naszej łódce wyruszyć. (…) Wierzymy, że będzie to udany rejs i przygoda życia, albo jedna z wielu…”

Do sponsorów, Andrzej Kopytko: „Wszyscy razem dotarliśmy do tego miejsca – dziękuję.

Łukasz Śmierciak, Naczelnik Wydziału Promocji UM Opole: „Nasze miasto wpisuje się w ten projekt z okazji obchodzonego właśnie Jubileuszu 800-lecia. Od razu postawiliśmy sobie za cel, aby to nasze święto wypromować nie tylko w skali regionalnej, ale również ogólnopolskiej i międzynarodowej – z informacjami o tym wydarzeniu docieramy do mediów lokalnych, ale i ogólnopolskich, tym bardziej że Andrzej jest naszym jedynym reprezentantem w tych regatach – trzymamy kciuki, będziemy mu kibicować i na bieżąco śledzić postępy jachtu „Opole”, a mamy bardzo piękne tradycje żeglarskie. Uosobieniem tych tradycji jest obecna tutaj druhna Maria Markuszewska (na zdjęciu z lewej – dop. red.)”

Druhna Maria Markuszewska, inicjatorka powołania 41. Harcerskiej Drużyny Żeglarskiej w Opolu, mająca na swoim koncie wychowanie kilku tysięcy adeptów sztuki żeglarskiej w tym mieście, matka chrzestna jachtu „Opole”: „Kiedy 55 lat temu spodobało mi się żeglarstwo, założyłam drużynę i do tej pory ją prowadzę. Mam 20 jachtów żaglowych, w tym jeden jacht morski. Lubię tę pracę i lubię uczyć – płyniemy dalej…”

Andrzej Kopytko i Maciej Muras, który również przygotowywał się do startu w tegorocznych regatach OSTAR, jednak z powodu różnych perturbacji nie mógł do nich przystąpić

Przekazanie bandery przez Łukasza Śmierciaka

Formuła wypowiedziana przez matkę chrzestną Marię Markuszewską, przy nieskrywanym strumieniu łez wzruszenia

Butelkę z szampanem rozbił własnoręcznie Krystian Szypka – niestety był szybszy niż przeciąg – ledwo zdążyłem łapiąc końcówkę :(

No i zaczęło się. Jachtowi „Opole” w drodze na małą przerwę w rejsie – na Hel i żeglarskie pożegnanie – towarzyszył jacht „Wataha” z Pawłem Wilkowskim i Maciejem Krzesińskim na pokładzie

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski