19 października br. miała miejsce uroczystość upamiętnienia 70-lecia wodowania pierwszego w powojennej Polsce rudowęglowca „Sołdek”. Początek spotkania przebiegał pod burtą statku, prowadził je kontradmirał Piotr Stocki, komendant Morskiego Oddziału Straży Granicznej, a również Prezes Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Statku-Muzeum „Sołdek”.

Pierwszy zabrał głos dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego dr Jerzy Litwin, witając gości, a wśród nich ks. biskupa Zbigniewa Zielińskiego, Duszpasterza Ludzi Morza ks. Edwarda Pracza, prezydenta miasta Gdańska Pawła Adamowicza i ojca Zdzisława Dumę z Zakonu Ojców Kapucynów z kościoła św. Jakuba w Gdańsku. Jak mówił: „Nasza dzisiejsza uroczystość wiąże się z niezwykłym aktem, którego pomysłodawcą był inż. Jerzy Doerffer (późniejszy profesor i rektor Politechniki Gdańskiej), zapraszając do poświęcenia stępki o. Ernesta Łanuchę właśnie z Zakonu Ojców Kapucynów.” Powitani zostali również: profesor Piotr Doerffer, prezes Holdingu Remontowa S.A. Piotr Soyka (patronujący i opiekujący się utrzymaniem statku „Sołdek” w jego dzisiejszej bardzo dobrej kondycji), prorektor PG profesor Marek Dzida, a także wielu innych znamienitych gości.

Następnie głos zabrał kontradm. Piotr Stocki, jak mówił: „W historii statku „Sołdek” miało miejsce niezwykłe wydarzenie, a mianowicie 3 kwietnia 1948 roku w Stoczni Gdańskiej odbyła się uroczystość położenia stępki pod budowę tego statku. Do udziału w tej uroczystości został zaproszony zakonnik od Ojców Kapucynów, który poświęcił stępkę. Nigdy wcześniej i nigdy potem takie wydarzenie nie miało miejsca. Dlatego, chcąc w szczególny sposób uhonorować statek i dorobek przemysłu stoczniowego, postanowiliśmy powrócić do pięknego obyczaju odnawiania ślubów, odnawiania przysiąg, odnawiania poświęceń. (…) Dlatego przyjął zaproszenie brat Zdzisław Duma, aby odnowić ten uroczysty moment, odnowić poświęcenie statku.” Jak też stwierdził, że być może właśnie dzięki temu poświęceniu statek przetrwał tyle lat, był bezpiecznym miejscem pracy dla swoich załóg i jest z nami do dzisiaj, i nie skończył jako przysłowiowy materiał na żyletki.

Chwilę później odbyło się też poświęcenie całkiem nowej bandery zafundowanej statkowi. Czynności tej dokonał ks. biskup Zbigniew Zieliński, aby następnie powędrowała z rąk kontradm. Piotra Stockiego do załogi „Sołdka” i wspięła się z dumą na maszt na rufie jednostki.

Część dalsza uroczystości odbyła się w sali konferencyjnej Narodowego Muzeum Morskiego. Krótkim przypomnieniem genezy odradzania się w Gdańsku przemysłu okrętowego oraz prezentacją podstawowych danych związanych z budową i eksploatacją statku „Sołdek”, aż po dzień  dzisiejszy – zajął się Witold Kuszewski. Zaprezentowane zostały także dwa filmy dokumentalne dotyczące statku, jego historii i eksploatacji.

Wystąpił też prezes Piotr Soyka, jak stwierdził: „(…) „Sołdek” był powodem mojej obecności w Gdańsku… (…) Kiedy zaczęły się kłopoty (po rozpoczęciu budowy statku), wynikające m.in. ze słabej dokumentacji, ale i z innych przyczyn – uznano wówczas, że należy zasilić stocznię grupą specjalistów z różnych przedsiębiorstw w Polsce, niekoniecznie znających się na budowie statków, ale z doświadczeniem w przemyśle. Jedną z wytypowanych osób był mój ojciec, ale że wtedy wszystko działo się bardzo szybko i na rozkaz, to ojca nam ze Śląska „zwinęli” w dwa dni… (…) Inżynierów było wtedy niewielu, na ich czele stał inż. Jerzy Doerffer, a później inż. Wacław Czarnowski, pierwszy dyrektor Stoczni Gdańskiej. (…) Grupa, która pozostała po budowie „Sołdka”, był w niej też profesor Jerzy Doerffer, odwiedziła mnie przed laty (jeszcze kiedy byłem młodym Dyrektorem Produkcji w Gdańskiej Stoczni Remontowej) z propozycją wyremontowania statku na potrzeby muzealne – i tak to się zaczęło.” Prezes złożył też na ręce syna profesora Jerzego Doerffera, Piotra podziękowanie za możliwość czerpania wiedzy z dokonań i doświadczenia jego ojca.

Wystąpił też profesor Piotr Doerffer, z serdecznym podziękowaniem za pamięć i jej pielęgnowanie nie tylko o „Sołdku”, ale i o swoim ojcu. Był inżynierem, który studia okrętowe rozpoczął w okresie międzywojennym, wówczas w niemieckiej Politechnice Gdańskiej, wojnę spędził w Wielkiej Brytani, po wysłaniu przez polski rząd na praktykę przy budowie statku, gdzie też ukończył rozpoczęte przed wojną studia. Kiedy powrócił, związał się ze Stocznią Gdańską i budową ss „Sołdek”, a później z Politechniką Gdańską, przekazując swoją wiedzę i doświadczenie przyszłym okrętowcom, osiągając najwyższy naukowy stopień Profesora i ogromny szacunek wszystkich znających go osób.

Na zakończenie dokonało się jeszcze uroczyste pocięcie słodkiego „Sołdka”, niekoniecznie na żyletki, raczej wypełnienie oczekujących swego przeznaczenia talerzyków deserowych :)

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski