22 września br., w samo południe na Nabrzeżu Pomorskim odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej postać kapitana ż. w. Konstantego Matyjewicza-Maciejewicza. Jest to już czwarta w miejscu zwyczajowego w Gdyni cumowania żaglowca „Dar Młodzieży” obok poświęconych znanym polskim kapitanom ż. w. Kazimierzowi Jurkiewiczowi, Leszkowi Wiktorowiczowi i Tadeuszowi Olechnowiczowi. Trzeba na wstępie zaznaczyć, że na uroczystości pojawili się znamienici goście. Przybył prezydent Gdyni Wojciech Szczurek; prezes zarządu Remontowa Holding S.A. Piotr Soyka, reprezentując w tym miejscu Konwent Morski, jako jego wiceprzewodniczący; przybyli kapitanowie ze Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej, był też reprezentant Parlamentu Studentów Akademii Morskiej.

Na wstępie, przy panującej jeszcze przez niedługą chwilę całkiem sprzyjającej pogodzie, życiorys kapitana Maciejewicza przedstawił Lechosław Bar –poczytaj tu – kliknij. Ujawnił przy tym zaawansowane zdolności aktorskie podczas naśladowania wypowiedzi kapitana Maciejewicza w przytaczanym, charakterystycznym cytacie z książki Karola Olgierda Borchardta „Znaczy Kapitan”, który w tej książce opisywał spotkanie z Konstantym Maciejewiczem gdy był on pierwszym oficerem.

CYTAT:

„Pierwszy zdobył w tej przygodzie zdolność do krzyku tak strasznego, jakiego nie słyszałem nigdy przedtem i nigdy już potem.Teraz cały port zapełnił się jego wibrującym na najwyższej oktawie głosem:

– Da dźjaaaaabłaaaa! Cały statek pałaaaaaamiiii!

Ten przeraźliwy krzyk wywołał kapitana. Zjawił się na rufie i podszedł do pierwszego oficera. „Pierwszy oficer” podobny był w tej chwili do duszącego się na koklusz noworodka, przy czym twarz „noworodka” przypominała oblicze sławnego w owe czasy artysty filmowego, Maxa Lindera, o małych, czarnych szczoteczkach wąsów.

W momencie gdy duszący się „noworodek” z wąsami Maxa Lindera wydał ostatni dźwięk, usłyszałem po raz pierwszy głos kapitana:

– Znaczy, panie Konstanty, znaczy… co się stało?

W miarę jak „pierwszy” odkrywał coraz to nowe połamane handszpaki, głos jego z najwyższej oktawy, dostępnej dla mężczyzny, przechodził w wycie czerwonoskórych towarzyszące skalpowaniu przez nich bladych twarzy:

– Pałaaaami!!! Wszystka pałaaaami!! Cały statek pałaaaami! Nu, wszystka pałamał, wszystkie handszpaki pałaaaamał. Da dźjabłaaaa! Biezabrazje!

„Ogień” pierwszego oficera udzielił się kapitanowi, ale wyłącznie w formie zaciekawienia.

– Znaczy, panie Konstanty, znaczy co? Znaczy, za silny?

A potem znów straszny, przeraźliwy ryk „pierwszego”:

– Nu, tak, za silny! Za silny! Wszystka łami! Wszystka! Cały statek pałami! Cały statek!!!

I zwracając się już bezpośrednio do mnie, wrzasnął:

– Nu, won stąd! WOOOOON!!!…”

Kończąc swoją wypowiedź Lechosław Bar (oprócz zaawansowanych zdolności nie tylko aktorskich, ale również, a może przede wszystkim, menedżerskich, legitymujący się dyplomem starszego mechanika) dodał jeszcze: „Wielu oficerów marynarki zawdzięcza mu nie tylko fakt stworzenia warunków do nauki, ale głównie umiejętność rozumienia morza. To właśnie morze odwzajemniało miłość Konstantego Maciejewicza, którego na wodzie nigdy nie opuszczało szczęście.”

Należy tu dodać, że to właśnie powołana w marcu Fundacja Lechosława Bar Wsparcia „Daru Młodzieży” stoi za całkowitym sfinansowaniem tablicy.

Fundacja powołana nie tylko (mimo, że jest to wątek zasadniczy) dla wsparcia obecnej eksploatacji naszego szkolnego żaglowca, ale również z zamiarem wspierania stypendiami najlepszych uczniów i studentów szkół morskich w kraju, a w dalszej perspektywie rozpoczęcia zbiórki funduszy potrzebnych do budowy następcy „Daru Młodzieży” (dodam, że statku zbudowanego dzięki działaniom czynionym prawie czterdzieści lat temu m.in. przez Lechosława Bar). Nie mogę też pominąć tu szczególnie dla mnie przyjemnego faktu wspólnego z Fundacją wydania w maju br. pięknego albumu, upamiętniającego dotychczasowe 35 lat eksploatacji żaglowca – „Dar Młodzieży – 35 lat”, ze słowem wstępnym od Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marka Gróbarczyka, albumu który właśnie dociera do portów całego świata, trafiając w ręce ważnych gości podczas Rejsu Niepodległości. Co ciekawe, znaczna ilość nakładu znalazła się na pokładzie żaglowca nieodpłatnie przekazana przez Lechosława Bar. Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał, że można go też nabyć w naszej księgarni – kliknij tu :)

I od tego momentu było już nieco trudniej – znana ludziom morza bliżej, objawiła się całkiem sztormowa aura …

W imieniu inicjatorów i pomysłodawców, Klubu Publicystów Morskich, głos zabrał Michał Dąbrowski, zapowiadając będące w planach jeszcze dwie tablice. Jako, że zwyczajowo każda z takich tablic ma swojego odrębnego fundatora, pozostaje nam poczekać i życzyć powodzenia w finalizacji tych zamysłów. Chwilę później dokonano odsłonięcia tablicy. Zadania tego, mimo solidnego zabezpieczenia szarfy na niej leżącej, podjęli się prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, kapitan ż. w. Rafał Szymański (w roku 2014 komendant „Daru Młodzieży”) oraz sam fundator, Lechosław Bar. Oczywiście, jak zawsze podczas takich uroczystości obecny Duszpasterz Ludzi Morza ks. Edward Pracz, dokonał po krótkim nabożeństwie poświęcenia tablicy.

Ze specjalnie na uroczystość odsłonięcia tablicy przywiezioną wiązanką kwiatów wyruszył prezes Piotr Soyka, aby po jej złożeniu przy zdjęciu kapitana Maciejewicza zabrać głos. Jak mówił, szczególnie wspomina swoją bardzo dobrą znajomość z innym upamiętnionym w tej alei kapitanem – Leszkiem Wiktorowiczem, wspominając jego słynne przejście „Darem Młodzieży” pod żaglami, pod mostem Harbour Bridge w roku 1988 w Sydnej. Dodam, że i we wspomnianym wcześniej albumie nie zapomnieliśmy o tym :)

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski