2 listopada br. wieczorem, na pokładzie żaglowca-muzeum „Dar Pomorza” odbyło się spotkanie chóru „Zawisza Czarny” z rodzinami i przyjaciółmi, dzięki gościnności Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, właściciela żaglowca. Spotkanie, jak zaznaczył założyciel chóru Jacek Jakubowski, będące wspólnym wspomnieniem żeglarzy, którzy odeszli na wieczną wachtę z szantą na ustach i morzem w sercach, jednak nie będące koncertem. Spotkanie, przy którym morskie pieśni z repertuaru chóru stanowiły jedynie „przerywnik” podczas opowieści o tych, którzy już swoim śpiewem i graniem morza i żagli sławić nie będą.

Prowadzeniem spotkania i opowieściami wspomnieniowymi zajęła się dziennikarka radiowa, żeglarka z zamiłowania Mira Urbaniak, wspomagana przez kapitana Waldemara Mieczkowskiego, należącego do grona dowódców s/y „Zawisza Czarny”. Wśród obecnych na pokładzie żaglowca przeważały żony, córki i wnuczki muzyków, tych dzisiaj śpiewających w chórze, ale i tych, których już w nim brakuje. I ponad zadumą pojawiał się uśmiech, ożyły dawne anegdoty, momentami widać też było łzy i wzruszenie, nad którym trudno zapanować…

Wspominano przedwcześnie zmarłych m.in.: Dariusza Ślewę – ps. „Stłukla” – lidera zespołów Smugglers i Szela; Józka Kanieckiego, o którym mówiono „skrzypek z cygańską duszą”; kapitana jachtowego ż.w. Janusza Sikorskiego – autora i popularyzatora muzyki szantowej, dziennikarza radiowego; Jerzego Rogackiego „Rogatego”, szczególnie przywiązanego i propagującego tradycyjne pieśni szantowe.

Gościem specjalnym, który usłyszał podziękowania za swój wkład w rozwój pomorskiego żeglarstwa i pielęgnowanie pamięci o ludziach w polskim żeglarstwie już nieobecnych, był Bogusław Witkowski – prezes Pomorskiego Związku Żeglarskiego.

Na środku ustawiono pamiątkowe rekwizyty, przypominające ich właścicieli oraz zapalono symboliczne znicze. I jak usłyszałem od znanej mi z imprez żeglarskich Honoraty Wąsowicz, która doznała bardzo silnego wzruszenia podczas tego wieczoru: „nie wytrzymałam, to dla mnie bardzo emocjonalne przeżycie – na wieszaku jest czerwona czapka należąca do mojego taty, zmarł w kwietniu tego roku…

Sięgnąłem i ja do historii, znalazłem kilka zdjęć z Baltic Sail 2014, z bardzo atrakcyjnego występu chóru „Zawisza Czarny”, kiedy to koncert odbywał się z udziałem m.in. znanego i uznanego szantymena Jerzego Porębskiego. Na zdjęciach w swojej czapce jest widoczny właśnie Ryszard Wąsowicz.

I taki to był wieczór zadumy, refleksji, wspomnień i wspólnego śpiewania szantowej muzyki.

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski