15 stycznia br. podczas spotkania Rady Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej, odbywającym się w Urzędzie Morskim w Gdyni, Zygmunt Choreń, „ojcem żaglowców” zwany, został wyróżniony przyznanym wcześniej kapitańskim honorem – przyjęciem do grona Członków Honorowych tego, liczącego sobie już ponad czterdzieści lat Stowarzyszenia. Z rąk przewodniczącego, kapitana ż. w. Wiesława Piotrzkowskiego otrzymał specjalnie, całkiem niedawno opracowany znaczek, potwierdzający członkostwo w tej zacnej organizacji. Dopełnieniem tego faktu zajął się, należący do członków założycieli SKŻW, dzisiaj pełniący funkcję Honorowego Przewodniczącego, kpt. ż. w. Leszek Górecki, co odbyło się poprzez włożenie na głowę nowo przyjętego, najważniejszego symbolu przynależności – czapki kapitańskiej.

Po tej uroczystości wszyscy obecni udali się na tradycyjnie we wtorki odbywane spotkanie członków SKŻW w auli Wydziału Nawigacyjnego Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. Tam, już w większym gronie kapitanów, Zygmunt Choreń opowiedział o swoich młodzieńczych marzeniach, o najważniejszym z nich – zostaniu kapitanem, o losach, które rzuciły go na Wybrzeże i nad wymarzone morze.

Zanim rozpoczęła się opowieść Zygmunta Chorenia, wszyscy uczestnicy chwilą ciszy uczcili tragiczną śmierć Prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, zmarłego 14 stycznia br. w wyniku ataku nożownika na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, 13 stycznia 2019 roku

Jak mówił zamiar zdobycia szlifów kapitana żeglugi wielkiej nie powiódł się. Jednak pewna część tego marzenia wypełniła się, kiedy to w załodze kapitana Zdzisława Pieńkawy opłynął świat na jachcie „Otago”, uczestnicząc w pierwszych regatach okołoziemskich Whitbread Round The World Race w latach 1973 – 1974, a później został kapitanem jachtowym. Mówił o swoich studiach na Politechnice Gdańskiej, o pracy w biurze projektowym Stoczni Gdańskiej, wówczas imieniem Lenina, o projektowaniu żaglowców w tej stoczni, później we własnym biurze projektowym i o dniu dzisiejszym.

Zapytany o bieżące projekty, mówił o właśnie realizowanym, ciekawym i odmiennym od wszystkich, opracowywanym w jego biurze projekcie willi częściowo zanurzonej w wodzie, z przezroczystą częścią podwodną, umożliwiającą obserwacje. Będą mogły w niej zamieszkać 4 osoby, jej wymiar to 15×12 metrów przy zanurzeniu 5 m. Willa ma być zacumowana w pobliżu rafy koralowej na Malediwach. Oczywiście nie mógł przy tym zapomnieć o wybudowanym właśnie w stoczni Brodosplit w Splicie, największym pasażerskim żaglowcu świata „Flying Clipper”. Ten liczący sobie ponad 160 metrów żaglowy, o pięciu masztach kolos znajduje się w barwach armatora Star Clippers, będzie zabierał 400 pasażerów, razem z załogą 550 osób. Zygmunt Choreń omówił prace na tym żaglowcu związane z ożaglowaniem, w których uczestniczyli pracownicy jego firmy. Na koniec stwierdził, że będzie to największy żaglowiec pasażerski na świecie i raczej na tej wielkości trzeba poprzestać, gdyż te naprawdę duże pasażerskie statki motorowe, pływające miasta, nie są w stanie zaoferować tego prawdziwego klimatu morskiego, jaki daje odczuć właśnie jednostka napędzana żaglami, o nie przesadzonej liczbie pasażerów. Więcej o Zygmuncie Choreniu i jego dokonaniach poczytaj tu – kliknij, również tu – kliknij.

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski