To były najbardziej ekstremalne zawody tego lata w Kołobrzegu. W upalne przedpołudnie w kołobrzeskiej Marinie Solnej odbyła, 15 sierpnia br. się 27. edycja jazdy rowerem po desce na wodzie Hydrobike – 2026. Tuż przed rozpoczęciem, tym razem na ochłodzenie temperatury do portowego basenu dolano wiadro zimnej wody. To sygnał do inauguracji zawodów. Ich uczestnicy kolejno wsiadali na rowery, aby z pływającej platformy ruszyć po wąskiej chybotliwej desce do oddalonego o 21 metrów celu. Bez względu na przejechaną odległość każdy z nich lądował w wodach Mariny Solnej. Pierwszą startującą była kobieta Kinga Szymczak-Warzocha. W pięknym stylu przejechała 21 metrów. Kolejni ze zmiennym szczęściem starali się na różne sposoby pokonać zadany dystans. Większość nie mogła przekroczyć zaczarowanych trzech metrów. Stosowano różne techniki i style. Jedni jechali na bosaka inni zakładali rękawiczki lub specjalne okulary. Jak zwykle dopisała publiczność, która dopingowała zawodników oklaskami i ostro zagrzewała do walki.
















































47 śmiałków postawiło sobie za cel, pokonać na rowerze deskę ułożoną na dętkach pływających na wodzie. Marek Padjas z Ligi Morskiej i Rzecznej organizującej zawody mówi: „(…) że chociaż dystans może nie wydawać się długi, to metę osiągają nieliczni. Do pokonania 21 metrów, deska ma szerokość 32 centymetry, a ostatnie 3 metry tylko 16 centymetrów…”









„Jazda rowerem po desce na wodzie” to niezwykle widowiskowa dyscyplina sportowa i impreza, która łączy emocje związane z jazdą rowerem i wodą. Rokrocznie rozgrywana jest w Basenie 100. lecia Ligi Morskiej i Rzecznej w kołobrzeskim porcie jachtowym. Recepta na sukces jest prosta. Trzeba przejechać dalej od konkurentów. Kluczowe jest utrzymanie równowagi, aby nie spaść zbyt szybko do wody.
Oceniana jest nie tylko umiejętność jazdy, ale również stylizacja i wygląd zawodników, co dodaje imprezie charakteru zabawy i rywalizacji. W tym roku można było zobaczyć: Pirata – pogromcę mórz i oceanów, damę, gentlemana w kapeluszu, bobra, kosmonautę, czy parę jaskiniowców. W końcu każdy i tak ląduje w wodzie.























Zawody cieszą się niesłabnącym powodzeniem i skupiają nie tylko potrafiących jeździć na rowerze, ale przede wszystkim szukających nietypowych, wodnych wrażeń.





















W tym roku całą długość przejechała trójka zawodników. Po dogrywce tegorocznym mistrzem zawodów okazał się Marcel Bańkowski mistrz i wicemistrz z 2017 i 2018 roku, który zdradził swoją receptę na sukces: „Trzeba się po prostu rozpędzić na początku. Ważne, żeby na tych pierwszych metrach sobie wydłużyć ten przejazd, stanąć po prostu przy krawędzi i rozpędzić się jak najszybciej. I później jest już, jak się załapie, równowagę to jest już super”. Drugie miejsce zajął Paweł Kędzior kołobrzeżanin popisujący się świetną techniką utrzymania równowagi, trzecia była Kinga Szymczak-Warzocha. To oni będą dzierżyli tytuły Mistrza i Wicemistrzów jazdy rowerem po desce na wodzie A.D. 2026. Kolejna szansa już za rok.


Tekst: Marek Padjas
Zdjęcia: Jerzy Błażyński, Elżbieta Kasińska, Gracjan Kierul




