6 września br. Pomimo sceptycznego nastawienia, mając na uwadze dotychczasowe przyzwyczajenia z tej imprezy, odbywanej dotąd w centrum miasta, na Motławie, w asyście dziesiątków tysięcy widzów i klimatu gdańskiej starówki – parada tegoroczna pełna uroku i dająca możliwość rozwinięcia żagli przez uczestniczące jednostki. Do tego piękna, sprzyjająca pogoda, bardzo dobra widoczność z plaży i z molo w Brzeźnie, i wyzbycie się sceptycyzmu.

Komandor parady, kapitan Maciej Sodkiewicz stanął na wysokości zadania, swoim własnym jachtem „Inatiz” zamykając całość bardzo medialnego przedsięwzięcia. Najbardziej tego roku widowiskowe było przejście największej jednostki uczestniczącej w tegorocznym zlocie „Kapitana Borchardta”, który nie pożałował obserwatorom widoku swoich żagli. Bezpieczną, ale też widowiskową asystę zapewniał statek ratowniczy gdyńskiego SAR „Sztorm”. Po zakończeniu parady część z jej uczestników rozpoczęła przygotowania do startu w zlotowych, dwudniowych regatach „Bursztynowa 10”, a dla niektórych były to kolejne regaty po nocnych Gdynia-Władysłąwowo-Gdynia, organizowanych w miniony weekend przez Jacht Klub Morski GRYF. Zajrzyj tu – kliknij.

Tegoroczna organizacja wynikła z panującej pandemii i obaw przed atakami nieobliczalnego Covid-19. I przez tę nieoczekiwaną zamianę miejsc, budzi się refleksja co jest lepsze – parada pod żaglami na Zatoce Gdańskiej, czy może parada, co prawda bardziej tłumna, na Motławie w centrum Gdańska? Trzeba dobrze przemyśleć za jakim rozwiązaniem organizacyjnym lobbować u organizatorów w roku następnym… :)

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski