Za nami trzydzieste piąte zmagania samotników w Memoriale Leonida Teligi, który odbył się w sobotę, 19 lipca na wodach Zatoki Gdańskiej. Całodniową rywalizację w ORC wygrał Robert Wilkowski na jachcie „Dzikus”, a klasyfikację KWR Remigiusz Montwiłł na jednostce „Seiche”.
Organizowane przez Jacht Klub Morski Gryf Gdynia Regaty Samotników – Memoriał Leonida Teligi to jedna z najważniejszych imprez w Polsce dla załóg jednoosobowych. Była to już XXXV edycja tej imprezy. Tym razem wystartowało czternastu uczestników, z których trzynastu dopłynęło do mety. Tegoroczne zawody składały się jednego wyścigu o długości około 60 mil morskich. Taka formuła obowiązuje od 2023 roku, wcześniej impreza polegała na krótkich wyścigach.






















W grupie ORC najlepiej spisał się „Dzikus” ze sternikiem Robertem Wilkowskim, który otrzymał dodatkowo Nagrodę Kryształowego Spinakera za start z żaglami dodatkowymi. Drugie miejsce zajął Jacek Roszyk na „Smoke” (KŻS), a na najniższym stopniu podium stanął żeglujący na „Czarodziejce” Tomasz Konnak (JKM Gryf). Na czwartym miejscu rywalizację ukończył ubiegłoroczny zwycięzca Memoriału Jakub Marjański na „Moana X” (AKM Gdańsk). Z kolei piąte miejsce zajął Roman Paszke na „Lara Jane” (Narodowe Centrum Żeglarstwa AWF).
Natomiast w KWR zwyciężył Remigiusz Montwiłł na jachcie „Seiche” (YCG), za którym uplasowali się Sławomir Dąbrowski, płynący na łódce „Saga” (AKM Gdańsk) oraz Andrzej Mesojed (JKMW Kotwica Gdynia).



















– W tym roku pogoda zdecydowanie dopisała i wydaje mi się, że zawodnicy są zadowoleni z rywalizacji – mówi Tomasz Konnak. – Tylko przy starcie popadał deszcz, ale było ciepło i nie brakowało wiatru. Początkowo wiało około 7-8 węzłów, później wzrosło do 16-18, a potem ustabilizowało się na poziomie około 12 węzłów. Dopiero pod wieczór jego siła osłabła i ostatnie jachty musiały halsować. Dwa lata temu zmieniliśmy formułę z kilku krótkich wyścigów na jeden długi. Wydaje mi się, że to bardziej podoba się uczestnikom, bo samotnicy raczej preferują dłuższe wyścigi. W tym roku warunki sprawiły, że nie było bardzo dużych odstępów czasowych między jachtami, dzięki czemu, biorąc pod uwagę formułę przelicznikową, ostateczne wyniki były bardziej emocjonujące. Jestem zadowolony z tegorocznej frekwencji, chociaż wolałbym, żeby było jeszcze więcej jachtów.
Tekst: Maciej Frąckiewicz/www.zeglarski.info
Zdjęcia: Tadeusz Lademann




