14 kwietnia br. w gościnnych progach Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni odbyło się promocyjne spotkanie miłośników twórczości ś.p. Jerzego Drzemczewskiego, niestrudzonego dokumentalisty Polski Morskiej, znanego autora, wydawcy, dziennikarza i reportera, zmarłego 9 sierpnia 2025 r. Spotkanie o bardzo uroczystym charakterze połączone było z „wodowaniem” ostatniego albumu, którego był współautorem razem z kapitanem ż.w. Mieczysławem Amielańczykiem, wieloletnim dowódcą statków pasażerskich, którymi do dzisiaj jest zafascynowany. A tytuł tego dzieła to „Klejnoty księżniczki Dagmary. Historia pierwszych polskich transatlantyków.”

Jeszcze zanim spotkanie się rozpoczęło, pierwsi goście mogli od razu nabywać album i ustawiać się w kolejce po pamiątkowe wpisy kapitana Mieczysława Amielańczyka. A już po chwili muzealne audytorium, przeznaczone na 121 osób wypełniło się po brzegi, co chciałbym podkreślić, gdyż nieczęsto spotkania z książkami mają pełną widownię.

Prowadzenie uroczystości przypadło w udziale niezastąpionemu redaktorowi Aleksandrowi „Kubie” Goskowi, dzisiaj również wicedyrektorowi Muzeum Marynarki Wojennej, który swoją dziennikarską drogę rozpoczynał jeszcze w słynnym telewizyjnym „Latającym Holendrze” , prowadzonym przez znanego i pamiętanego do dzisiaj Bohdana Sienkiewicza.

Rozpoczęto chwilą ciszy, na stojąco, ku pamięci Jerzego Drzemczewskiego, który, jak jestem przekonany, był z nami obecny duchem.

Wśród gości Rodzina Jerzego Drzemczewskiego, z żoną Wandą Szulewską-Drzemczewską, córką Joanną i jej mężem Tomaszem Kołodziejczakiem wraz z ich synami (wnukami Jerzego i Wandy) oraz pani Sylwia Napiątek-Amielańczyk i wielu przyjaciół obu rodzin, a także ludzie, których pasje i zamiłowania kolekcjonerskie pozwoliły na wzbogacenie zawartości albumu o dotąd nie publikowane materiały – wśród nich Andrzej Niemczyk i Bohdan Huras. Licznie przybyli kapitanowie ze Stowarzyszenia Kapitanów Żeglugi Wielkiej w Gdyni. Pojawili się też reprezentujący firmy i instytucje, dzięki którym album ujrzał w całkiem przyzwoitym nakładzie światło dzienne, a wśród nich prezes Polskich Linii Oceanicznych Piotr Pawłowski; Rektor Uniwersytetu Morskiego w Gdyni prof. dr hab. inż. kpt. ż.w. Adam Weintrit (rektor pojawił się prawie w przeddzień wyruszenia w podróż do Stanów Zjednoczonych Ameryki „Daru Młodzieży” na obchody 250-lecia uchwalenia Deklaracji Niepodległości w 1776 roku), a wraz z nim kapitan ż.w. Michał Sadowski, który w marcu br. objął dowództwo właśnie „Daru Młodzieży” . Obecny był znany filantrop, reprezentujący swoją Fundację Wsparcia Edukacji Morskiej (przed laty należący do grupy inicjatorów budowy „Daru Młodzieży”) – starszy oficer mechanik Lechosław Bar; zauważyłem też przedstawicielki Urzędu Miasta Gdyni – Olgę Krzyżyńską z Wydziału Kultury oraz Natalię Klajman, która była redaktorem i korektorką finalnej wersji tekstowej albumu. Udział w spotkaniu wzięli też prezes Polskiego Związku Przedsiębiorców Żeglugowych kpt. ż.w. Dariusz Jellonnek oraz sekretarz związku Radosław Stefaniak.

Zanim prowadzący Aleksander Gosk oddał mikrofon w ręce kapitana Mieczysława Amielańczyka, miałem możliwość zabrania głosu jako wydawca książki. Wyraziłem podziękowania wszystkim, dzięki którym album został wydany drukiem (pełna lista wszystkich sponsorów wyświetlana była wśród slajdów prezentujących pokrótce zawartość albumu). Oczywiście moja rola i udział były spowodowane zamknięciem Pomorskiej Oficyny Wydawniczo-Reklamowej Jerzego Drzemczewskiego i poszukiwaniem wydawnictwa przez Rodzinę i współautora, a moim szczęściem i dumą było, że moje wydawnictwo (Fundacja Promocji Przemysłu Okrętowego i Gospodarki Morskiej) mogło takie oczekiwanie spełnić, i za ten wybór serdecznie podziękowałem. Mam też swój własny udział w redakcji i obróbce technicznej materiałów ilustracyjnych oraz finalnym wizualnym przedstawieniu zawartości, pieczołowicie wcześniej przygotowanej przez grafików Annę Maciejewską i Macieja Ostoja-Lniskiego. Oprócz tych najważniejszych – Autorów, a przecież bez nich nie byłoby o czym tu mówić, wiele rąk przyłożyło się do finalnego efektu, który mam wielką nadzieję – przyniesie pozytywne tego wysiłku postrzeganie. Podkreśliłem też, że album mówiący o trzech pierwszych transatlantykach: „Polonii” , „Pułaskim” i „Kościuszce” , omawia tak naprawdę „prehistorię” Polskich Linii Oceanicznych. Statki te eksploatowało od utworzenia w roku 1930 Polskie Transatlantyckie Towarzystwo Okrętowe, które w 1934 roku przekształcono w Gdynia Ameryka Linie Żeglugowe, aby w 1951 roku firma przyjęła obowiązującą do dzisiaj nazwę Polskie Linie Oceaniczne.

Głos zabrał współautor kapitan Mieczysław Amielańczyk – przedstawił zawartość albumu, składającego się z wielu dotąd nie publikowanych materiałów, podziękował wszystkim, których dobra wola i pasja przyczyniły się do ostatecznego kształtu i zawartości ilustracyjnej publikacji. Szczególne wyrazy wdzięczności przekazał autorom pięciu zamieszczonych na okładce i wewnątrz obrazów, które mają na sumieniu najlepsi polscy malarze-maryniści Marek Sarba – okładkowa „Polonia” i czwarty klejnot, który trafił do floty japońskiej „Fuso Maru” i Grzegorz Nawrocki – „Polonia” , „Pułaski” i „Kościuszko” .

I nastąpiło to najważniejsze wydarzenie spotkania – wodowanie. Bohaterkami tej ważnej operacji stały się żony autorów, Panie: Wanda Szulewska-Drzemczewska i Sylwia Napiątek-Amielańczyk. Pani Wanda wygłosiła wodowaniową formułę:

Docieraj wszędzie tam, gdzie cię oczekują,
poprzez lądy, morza i oceany,
rozsławiaj imię polskich marynarzy, uczonych, wydawców, artystów, pisarzy i publicystów.
Przynieś chwałę banderze Rzeczypospolitej.
Twoje imię to: „Klejnoty księżniczki Dagmary. Historia pierwszych polskich transatlantyków”

natomiast Pani Sylwia, po zamoczeniu kwiatu róży w morskiej wodzie, skropiła nią album.

A potem były uśmiechy, kwiaty i gratulacje.

Były też wspomnienia, pytania i zachęty do utrwalania wspomnień, póki żyje w nas o nich pamięć. I tak wystąpił kapitan ż.w. Jerzy Uziębło, uczestnik swego czasu „Rozmów Okrągłego Stołu” (tak, tego usuniętego z Pałacu Prezydenckiego w Warszawie) i przypomniał wszystkim, jak to kiedyś, na statkach, niecierpliwie oczekiwano na pojawienie się na burtach PLO-wskiego miesięcznika „Namiary” , redagowanego i opracowywanego przez ówczesnego rzecznika prasowego PLO, Jerzego Drzemczewskiego właśnie, i wówczas wszyscy ustawiali się w kolejkach, aby przeczytać wszystko „od deski do deski” – a było to, jak mówił pięknie i merytorycznie podane. Wspomniał też mojego ojca,Henryka Spigarskiego, od którego cała ta moja dzisiejsza działalność wydawnicza się rozpoczęła – co z kolei mnie podniosło na duchu.

Obecny podczas spotkania profesor Marek Grzybowski zachęcał właśnie do spisywania swoich wspomnień i pasji, i publikowania w wydawanym przez Polskie Towarzystwo Nautologiczne roczniku „Nautologia” . Wypowiadał się też profesor kapitan ż.w. Adam Weintrit, jak mówił – przed nami ostatni tak długi i daleki rejs „Daru Młodzieży” do USA, którego już w roku 2028 ma zastąpić nowy polski żaglowiec. Na koniec jeszcze prezes PLO Piotr Pawłowski mówił o przypadającym na ten rok 75-leciu Polskich Linii Oceanicznych, o swoim udziale w wydaniu albumu i o charakterystycznej grafice towarzyszącej obchodom, stworzonej przez gdyńskiego grafika i ilustratora Jana Rutkę (wcześniej w podobnym stylu obrazującą 100-lecie Portu w Gdyni i teraz 100-lecie Miasta Gdynia). Oczywiście musiałem uzupełnić wypowiedź prezesa o pochodzenie Jana Rutki. Otóż w prostej linii jest on praprawnukiem kapitana ż.w. Jana Ćwiklińskiego, który zmuszony został do opuszczenia swojego statku w 1953 roku w Anglii, w obawie przed aresztowaniem przez Urząd Bezpieczeństwa w kraju. Kapitan był pierwszym powojennym dowódcą statku „Batory” , eksploatowanego wcześniej przez GAL, o którym to statku również możemy znaleźć informacje w albumie, a ucieczka ta jest dokładnie opisana w wydanej przez moją Fundację książce Ryszarda Leszczyńskiego „Wolność solą znaczona” .

Na zakończenie jeszcze kapitan Mieczysław Amielańczyk dokonywał pamiątkowych wpisów, niestety nie wszystko zdołałem udokumentować fotograficznie – miałem sporo zajęcia przy sprzedaży albumów wszystkim, którzy taki wpis chcieli zdobyć.

I jeszcze trochę ilustracji z zawartością albumu, aby i Was szanowni czytelnicy zachęcić do bardzo wartościowego spędzenia czasu przy lekturze tego znakomitego i atrakcyjnego albumu pamiętając, że Jerzy Drzemczewski, pomimo znanych mi planów opisania losów pozostałych polskich transatlantyków (mówię tu o „Sobieskim” i „Chrobrym”), już nigdy więcej tego nie dokona.

Tekst i zdjęcia: Cezary Spigarski

Album można nabyć w naszej księgarni – do czego serdecznie zachęcam.

Previous

Port Gdynia podpisał umowę z MEDLOG na budowę nowoczesnej mroźni portowej

Next

This is the most recent story.

Zobacz również

Jesteśmy też na Facebooku