Jacht Volvo Ocean 65 „Sailing Poland” ze sternikiem Maciejem Marczewskim wygrał w 69. Błękitnej Wstędze Zatoki Gdańskiej, którą rozegrano w sobotę 3 października.

Ani pandemia koronawirusa i związane z tym obostrzenia, ani deszczowa i sztormowa pogoda nie przeszkodziły żeglarzom i organizatorowi – Yacht Klubowi Stal Gdynia w przeprowadzeniu 69. edycji jednych z najsłynniejszych polskich regat morskich. Wręcz przeciwnie – w tym roku Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej zgromadziła na starcia aż 116 jachtów, co jest jednym z najlepszych wyników w ostatnich latach.

Bardzo się cieszę, że w regatach wystartowało tak dużo załóg – mówi Jarosław Kukliński, komandor YK Stal Gdynia. – Gratuluję wszystkim uczestnikom, którzy świetnie poradzili sobie w trudnych warunkach.

W organizowanej od 1952 roku imprezie wzięły legendarne jachty, np. zbudowany w 1936 roku „Orion”, „Copernicus” – uczestnik wokółziemskich regat Whitbread Round the World Race, a także słynni żeglarze, np. Zbigniew Gutkowski, który samotnie opłynął świat w regatach VELUX 5 Oceans Race czy 85-letni Czesław Perlicki (YKP Gdynia), zdobywca Błękitnej Wstęgi Zatoki Gdańskiej w 1970 roku, który po raz pierwszy wystartował w tej imprezie… 60 lat temu.

To były moje pierwsze regaty w tym roku i trochę się spóźniliśmy na start, ale ostatecznie wszystko udało się bardzo dobrze – opowiada Czesław Perlicki, który w klasyfikacji generalnej zajął na jachcie „Aquila” 50 miejsce. – Początek był trudny z powodu wysokiej fali, a my nie mamy silnika, ale potem pływało się fajnie.

Zwycięzcą 69. Błękitnej Wstęgi Zatoki Gdańskiej oraz grupy I (dla jednostek o długości powyżej 12 metrów) został jacht Volvo Ocean 65 „Sailing Poland” ze sternikiem Maciejem Marczewskim (YKP Gdynia).

Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, podobnie jak cała załoga – mówi Maciej Marczewski, skipper „Sailing Poland”. – Spodziewaliśmy się trochę więcej wiatru, ale ponieważ wczoraj zeszliśmy na trening i testowo przejechaliśmy całą trasę, wiedzieliśmy jaka będzie kolejność żagli i manewry, więc nie byliśmy zaskoczeni.

Jest to pierwsze zwycięstwo jednokadłubowca od 2015 roku, kiedy triumfował jacht „Blagodarnost 2” ze sternikiem Sergiejem Pavlenko. Później jako pierwsze linię mety przecinały katamarany, na których zdecydowanie najlepiej pływał Jacek Noetzel, który wygrywał w latach 2017-2019.

W grupie II (jachty od 9 do 12 metrów) pierwszy był Robert Gwóźdź (Yachts and Yachting) na „Happy Hour”, a w III (do 9 metrów) Jacek Puchniarz (Yacht Klub Sopot) na jednostce z numerem 5 na żaglu. W grupie IV (wielokadłubowce) zwyciężyli zaś Krzysztof Bassak i Piotr Siciński (YKP Warszawa) na katamaranie Nacra 17.

Warunki były trudne, przede wszystkim przez fale, więc ważne, że sprzęt i ludzie są cali – mówi Krzysztof Bassak. – Wprawdzie płynęliśmy łódką latającą, ale nie korzystaliśmy z foili, ponieważ było to zbyt niebezpieczne. Przy tych prędkościach skończyłoby się połamanym masztem. Dzisiaj było więc asekuracyjnie – aby dopłynąć, choć i tak zaliczyliśmy jedną wywrotkę. A na regaty przyjechaliśmy specjalnie z Warszawy!

W grupie V (jachty sportowe) zwyciężył zaś Sławomir Plichta (YK Stal Gdynia) na jachcie 505. Tradycyjnie na Błękitnej Wstędze Zatoki Gdańskiej przyznano również nagrody specjalne. Tą dla najstarszego uczestnika dostał Czesław Perlicki, a dla najmłodszego 12-letnia Aleksandra z jachtu „Mini Julia”. Nagrodę dla najszybszego jachtu drewnianego otrzymała zaś „Andromeda” ze sternikiem Marcinem Kęsikiem.

Z kolei czerwoną latarnię dla ostatniego jachtu na mecie wręczono „Orionowi” ze sternikiem Zbigniewem Wittbrotem (JKM Gryf Gdynia). Załoga tej jednostki otrzymała również nagrodę fair play, ponieważ przez 15 minut, do czasu przybycia pomocy, asekurowała przewrócony jacht.

Organizatorem był Yacht Klub Stal Gdynia, partnerem Pomorski Związek Żeglarski, a patronem medialnym portal Żeglarski.info.

Tekst: Jędrzej Szerle/www.zeglarski.info

Zdjęcia: Katarzyna Badzio/Nec timide, Tadeusz Lademann i Cezary Spigarski (również komentarz)