Szanowni Państwo, pragnę poinformować, że właśnie oddajemy w Państwa ręce książkę autorstwa Krzysztofa Piotrowskiego „Piechotą po Stoczni”. Krzysztof Piotrowski, w latach 1991-2002 był Prezesem Zarządu Stoczni Szczecińskiej S.A., od października 1999 roku prezesem Stoczni Szczecińskiej Porta Holding S.A. Znamiennym jest, że przekształcił w efekcie swojego zarządzania, upadające przedsiębiorstwo państwowe w prężnie działającą spółkę akcyjną, której obroty sięgały 600 mln USD w skali rocznej. Był też Autorem koncepcji wielobranżowego holdingu z udziałem przemysłu stoczniowego, sektora bankowego i branży paliwowej.

Powiem, że zdarzenia, które miały miejsce, a opisywane są w książce, w jakiś sposób naświetlił mi wiele lat temu, wtedy kiedy zaczęły się nasilać i zmierzały do przejęcia majątku holdingu stoczniowego i pozbawienia akcji jego akcjonariuszy, śp. Profesor Jerzy Wojciech Doerffer (1918-2006), którego wspomnienia miałem przyjemność wydawać. Jak mi to wtedy określił, a nie mieściło się to w kategoriach Jego zrozumienia: „Przyjaciel, przyjacielowi zgotował ten los.”

Dzisiaj, od kilkunastu lat szczecińska BD Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Barcz – Domańska, prowadzi batalię sądową 2.200 akcjonariuszy o odszkodowanie za utratę wartości akcji SSPH S.A.

Dla lepszego zrozumienia zawartości lektury (napisanej przez Autora w sposób ciekawy, podający znane mu fakty i doświadczenia własne, jednak bez komentowania, z pozostawieniem oceny i komentarza czytelnikowi), przytoczę Wprowadzenie do książki napisane przez Leszka Pacholskiego:

Propozycję napisania wprowadzenia do tej książki przyjąłem bez wahania, ponieważ jej Autor, w moim przekonaniu, dysponuje precyzyjną, źródłową wiedzą w zakresie fenomenu upadłości szczecińskiego holdingu stoczniowego. Nie mam także wątpliwości, że Jego informacyjne kompetencje dotyczące opisu funkcjonowania Stoczni Szczecińskiej Porta Holding Spółka Akcyjna, przewyższają wszystko to, co dotychczas w tej sprawie opublikowano.
Z uwagi na fakt, że przez prawie cały, okres istnienia stoczniowego holdingu (faktycznie do 1 lipca 2002 roku) pełniłem funkcję przewodniczącego jego Rady Nadzorczej, sam próbowałem, od roku 2003, w formie naukowych publikacji, dokonać analizy procesu, który określałem mianem akwizycji zdegenerowanej. Akademicka wiedza menedżerska dotycząca biznesowych przejęć nie obejmowała bowiem wcześniej takiej formy wrogiego przejęcia przedsiębiorstwa, jaka miała miejsce w Szczecinie. Moim zdaniem był to de facto zakamuflowany zabór mienia prowadzący do upadłości przejętego przedsiębiorstwa. Klasyczne, podręcznikowe akwizycje bazowały natomiast albo na próbach „przejęciowej” poprawy przyszłej pozycji konkurencyjnej przedsiębiorstwa, ukierunkowanej na wykorzystanie efektu synergii, albo na takiej akwizycji okazjonalnej, która zakłada doraźny zysk z tytułu późniejszej, korzystnej odsprzedaży przejętego biznesu.
Fakty przedstawione w tej książce i ciąg zdarzeń opisane przez prezesa stoczniowego holdingu, mogłyby stanowić podstawę scenariusza „post-Wajdowskiego” filmu o losach „człowieka ze stoczni”. Krzysztof Piotrowski w polskiej, restrukturyzacyjnej rzeczywistości gospodarczej i społecznej ostatniej dekady XX wieku, wprowadził do stoczniowej praktyki, innowacje technologiczne i menedżerskie porównywalne z wcześniejszymi o dekadę dokonaniami amerykańskich, zachodnioeuropejskich i japońskich prekursorów tak zwanej nowej fali – New Wave. Innowacje te przyniosły ewidentny sukces przedsiębiorstwu pierwotnie kwalifikowanemu do bankructwa. Stocznia Szczecińska awansowała bowiem do czołowej dziesiątki światowych liderów w profesjonalnych rankingach producentów statków. Szczegółowe analizy amerykańskiej firmy doradczej AT Kearney, wykonane na zlecenie stoczniowego holdingu zakładały na rok 2010 docelowy model całego holdingu (opartego na przychodach z przemysłu okrętowego i paliw) o obrotach na poziomie dochodzącym do 10 miliardów złotych. Na przykładzie technologicznych i organizatorskich dokonań, kierowanego przez Krzysztofa Piotrowskiego stoczniowego zarządu holdingu uczyli się zarządzania przedsiębiorstwem między innymi studenci słynnego amerykańskiego Harvard University.
„Człowiek ze stoczni” nie miał jednak do swojej dyspozycji normalnych, „zachodnich” standardów realizacyjnych, których atrybutami są: prymat gospodarowania nad polityką, niezależne sądownictwo, wolne media, fachowe instytucje bankowe, gospodarczo-społeczny i polityczny profesjonalizm oraz kreatywność i tak zwana inteligencja społeczna przedsiębiorstwa i jego otoczenia.
Krzysztof Piotrowski ulokował się bowiem ze „swoim” biznesem na europejskim styku dwóch kultur: „zachodnio-demokratycznej” i „plemiennej”. Jego sukcesy byłyby oczywiste w warunkach pierwszej z wymienionych kultur. Jednak w przypadku dojścia „plemiennych” do władzy politycznej, zmieniają się na wspomnianym wyżej styku kultur, relacje gospodarki i polityki. Część sądownictwa, mediów i banków przechodzi w ręce ludzi zwycięskiej w wyborach nowej klasy politycznej. Pewien odłam społeczeństwa łatwo poddaje się PR-owskiej manipulacji. W relacjach gospodarczych, społecznych i politycznych zaczynają robić kariery ludzie, którzy w normalnych warunkach nigdy nie znaleźliby się w roli wiodącej. W takim entourage’u, „człowiek ze stoczni” nie należący do tak zwanego (cyt.) „…towarzystwa…”, zostaje między innymi poinformowany, że ze swoimi aspiracjami biznesowymi (cyt.) „…wszedł w nie swoje koryto…”, oraz ze zdumieniem dowiaduje się, że Jego wcześniejsze dokonania menedżerskie i technologiczne są bezwartościowe.
Zaczynają się, Jego i stoczniowego holdingu, zmagania z „plemiennymi”. O tej walce, jej koteryjnym tle, przebiegu i głównych dramatis personae źródłowo i kompetentnie opowiada ta książka.
Fenomen upadłości stoczniowego holdingu w Szczecinie ma dla mnie dodatkowo, charakter głębszy i wykracza poza wymiar lokalnego zdarzenia biznesowego. Ilustruje bowiem, na przykładzie mechanizmu „pchania” stoczni do upadłości, przez polityczną coterie, problem społecznego, gospodarczego i politycznego „polskiego fatum”. Jego istotą wydaje się być sinusoida zdarzeń, w ramach której własne, konstruktywne dokonania gospodarcze, społeczne i polityczne od czasu do czasu, niweczymy absurdalną destrukcją. Jej realizatorami są (o ironio losu!) nasi współbracia, zjednoczeni sojuszem koteryjnego partykularyzmu lub „quasi-targowickimi” relacjami. Czasami także w grę wchodzą, w takich przypadkach, zwykła ludzka zawiść względnie żądza dominacji i osiągania dostatku cudzym kosztem – bez względu na cenę.
Rekomenduję więc czytelnikom uważną lekturę książki Krzysztofa Piotrowskiego pod kątem przyczynowej refleksji takiego, polskiego stanu rzeczy. Uwarunkowany historycznie tak zwany genotyp folwarku nie stanowi przecież objaśnienia wspomnianej wyżej fatalnej sinusoidy. Niewątpliwie, „przetrwaniowa” bierność, pseudo-spryt, złośliwość i zawiść są, dla post-industrialnego ładu biznesowego i gospodarki opartej o wiedzę i kreatywność, postawami błędnymi i destrukcyjnymi; ale chyba nie wyjaśniają do końca innych, społeczno-politycznych i gospodarczych błędów, stanowiących źródło wspomnianego wyżej „polskiego fatum”. Popełnianie błędów jest, co prawda, naturalnym składnikiem ludzkiego działania; również i polityczno-gospodarczego. Kiedy jednak część przedstawicieli tak zwanej klasy politycznej zamierza w błędzie pozostawać i czynić z tego swój atrybut postępowania, wówczas mamy do czynienia z głupotą. Głupota w polityce i w ekonomii nie jest cechą natury jakiejkolwiek nacji; to przede wszystkim niewłaściwe ludzkie zachowania. Zauważmy, że nic tak nie napędza głupoty części klasy politycznej, jak przekonanie o nietykalności i bezkarności ludzi, którzy mają nad nami polityczną władzę. Uchodzenie na sucho jednej popełnionej głupoty politycznej prowokuje następną. Bezkarność rozzuchwala bowiem bezmyślność. Sprzyja rozwojowi nieelastyczności poznawczej, która z kolei generuje, u nie-profesjonalnych polityków, przewagę przekonań nad wiedzą. Ten stan rzeczy kreuje polityczno-gospodarcze koterie karmiące społeczeństwo kłamstwem, podziałami i szczuciem. Koterie polityczne unikają prawdy, wiedzy i mądrości, demaskujących ich ograniczenia oraz rzeczywistą legitymizację do sprawowania władzy. Bronią się więc przed tą przykrą świadomością brnąc w poczucie nieomylności i wszechwładzy.
Wielkiemu Senece przypisuje się następujące zdanie, które można by zadedykować „człowiekowi ze stoczni”: „…zbyt mądrzy na angażowanie się w politykę, są karani rządami głupszych…”. – Ale nie popadajmy w pesymizm. Przecież stwierdzenie to nie dotyczy całego społeczeństwa, wszystkich rządzących i każdej klasy politycznej. Jak wspomniano wyżej, istnieje rzeczywistość polityczna prymatu gospodarowania nad polityką, niezależnego sądownictwa, wolnych mediów, fachowych instytucji bankowych, gospodarczego i społeczno-politycznego profesjonalizmu oraz tak zwanej ludzkiej inteligencji społecznej, bazującej na: dociekliwości i kreatywności, empatii i gotowości do rozumienia odmiennych racji, zaufaniu i wspólnym działaniu. Problem tylko w tym, żebyśmy jako społeczeństwo chcieli się w takiej rzeczywistości na stałe zakorzenić.
Leszek Pacholski

Cezary Spigarski

Książkę można nabyć w naszej księgarni – kliknij tu

Previous

w Porcie Gdynia otwarcie ofert na budowę falochronów

Next

Profesor Bradford Parkinson z kalifornijskiego Uniwersytetu Stanforda otrzymał tytuł Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Morskiego w Gdyni

Zobacz również